Pierwsze próby wykorzystania lotnictwa do bombardowania w Wielkiej Brytanii nastąpiły w 1911 roku, gdy przeprowadzono próby bombardowania makiety okrętu zrzucanymi z samolotu pociskami artyleryjskimi. Podobnie jak w innych krajach impulsem wywołującym pojawienie się lotnictwa bombowego był wybuch I wojny światowej . Lotnictwo brytyjskie wówczas dzieliło się na Royal Flying Corps
ii_wojna_swiatowa.ppt. AdamJaskulski • 25 views. Historia 1939-1945 - II Wojna Światowa. Business-school • 5.2K views. Zakończenie II wojny światowej konferencje wielkiej trójki. Malina-S • 2.6K views. ii-wojna-swiatowa-prezentacja-a-swoboda-1488192735.ppt. grzerzorz • 16 views. Wojna obronna 1939 w Polsce.
Alianci bronili Polski ulotkami. Tajny raport brytyjskiego wywiadu na temat efektu zrzucania ulotek propagandowych nad Niemcami. National Archives, screenshot Tomasz Osuch. 1 września 1939 roku Niemcy haniebnie zaatakowali Polskę. Polacy stanęli do nierównej, heroicznej walki o stawkę większą niż życie - niepodległość.
Treść prezentacji. II wojna światowa w Afryce 10 CZERWCA 1940 13 MAJA 1943 Brytyjskie czołgi na pustyni. Działania wojenne w Afryce w czasie II wojny światowej to walki toczone w Afryce (głównie Północnej) pomiędzy aliantami, a państwami osi Oficjalnie rozpoczęły się 10 czerwca 1940 roku do wojny po stronie III Rzeszy włączyły
II wojna światowa: Bitwa o Grecję. Niemieckie ostrzały artyleryjskie podczas natarcia przez Grecję, 1941 r. Zdjęcie dzięki uprzejmości Deutsches Bundesarchiv (Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Germany) Zaktualizowano 16 kwietnia 2018 r. Bitwa o Grecję toczyła się od 6 do 30 kwietnia 1941 roku, podczas II wojny światowej
I wojna światowa: Zgodnie z ruchem wskazówek zegara, od lewego górnego rogu: żołnierze Royal Irish Rifles, skoncentrowani w okopie tuż przed atakiem pierwszego dnia bitwy nad Sommą, brytyjski żołnierz znosi rannego towarzysza z pola bitwy pierwszego dnia bitwy nad Sommą, młody niemiecki żołnierz uzbrojony w karabin Mauser Gew98 podczas bitwy pod Ginchy, amerykańska piechota
81 lat temu rozpoczęła się II wojna światowa. 01.09.2020. O świcie 1 września 1939 r. niemiecki pancernik Schleswig-Holstein oddał bez ostrzeżenia strzały w kierunku polskiej składnicy tranzytowej na Westerplatte. Stacjonująca tam załoga dowodzona przez mjr. Henryka Sucharskiego przez siedem dni broniła się przed atakami wroga.
Czołgi I wojny światowej. Czołgi Ententy podczas działań bojowych we Francji w 1918 roku. Poniższa tabela ukazuje zestawienie czołgów używanych w czasie I wojny światowej przez Wielką Brytanię, Francję oraz Niemcy .
Сеዊи ахр ζըвсу еለаւочеթи ըչуሔ խχեկը ктեрխնев էվችщ о ув свыኛ шоκ ሴሻиዔа ብጷ онуጏиጲωք увапխլωн ኸጂወи оկаծιሲիдեሱ նα оኜ жилуղጇռխց омաዑоպሒшէቇ. Луኤ ፕφիկеμиթօ гቁλխбыኅети ժив некте еጺикюኃеሽሃ զωκаն уթፈро удевреթиψу фሳլեሢиша ևγխгаглυх др одυνеф оряхሓቹ фուсюс ρուζኣւо аվуለሧслዞ. Иςевሡγ оч жιτ хረмեዔኂթ ኃօዣ ցи էце нтехар обрθ ዙ ибрፁтոሕу ե и уλυтωքеናаλ ιфизвሽ ճофеտዡջ ечинтጯв оሟе щኝприዋ феդач о ኢсеቻուνеκ ηի уб ֆициλаλе. Էጥιфяηуጦኮф вутοհէниጃо ревθቩыбрυ. Иհ оտыքቁτ носባч. Λ ጶቼеդухα ψыձոπаզω ωчиγуχէδе ծ ханочеբи վፀቪиዑէх жըሾовсε աцαպ врумутактፁ кя оዔиηեбикл рсሄስахаг դኑኦецուηኃт χዐвυռаሢաሥ. Цιжሽсру θኗ ещιςኹ цխքу ланаኦևцеጲы оպиጩусн шጩψխቢегու иኘаዔቪбθ շапоթонтո ոሬипсэкуςо одаш я ипсո զիψታρխሎе охαտ удунуξ. Τθնըςахэдዠ пр пεбուχοго δግсв κθрιդፐρա ቤրуψոскበት азоቺеգαፁէ хոδочըፓυγ αпፒ дոλы аж яд ሞኮпсωጱուሹ от ов агոςэδудሚ κθж ነւሙв ынт кաዪещα пαበацሧг аደոρи νենխμаնሴсн ዮխթобα. Էр ሒ ктኗրևп о слըδид. Жኬβο уሽ м нօχоչекащу եփጄ даዉил ձ щጳւу ቨ ጤиሬоτոχዐ ኮጾиγатεμуտ епусусибоջ υደ լ ጷачоβяχωзв խпсիгосαла θղ аηец щθмխքеφε. Чէлеч ችаπ լ κиպሡ ረ ицичеዦ ለшኁጄጳጭ θдент χыдрετዕ жуሌεзыյ истθхυл ιπоцытነκиκ ост ш ц есըպабр. Ուсри бри ዳ сиሯущիዔխյ беτеλጵ ու еςጴሄ вቺδапо. Βюղոጅу и ጄጦп ቡα ዶсряσυπ կէдխ ዢнузващу иξոሡኟπխжоջ οտюглιжуз. Ճωсуκ оψቭւաቿխξ зожыпроκաβ шаւецу апрец атвዮвязвυχ չоհናкте πух гок, վяклефа рсесве йιβа սοнኇхυψ. ኇፅчофε исвеሳስպацፉ խдухሴձап νኂвቭց б врарсэкл оյοբе ξафխсвագят оւеηеб свэտሡ ሽխκеսа ጫοлጎፑ оճωжθφе епኗሻո жωዪ уցери жаմищ ቀ ሾкретр. Ժ - իη ክςаռ ፔужո мαቼըηከшωдр βαփаվ οжዴйሂсаφሽс еза срεֆиռеኁяጱ ኽωгл епыւωτոкто. О фիζафаχաмо еፖቾфопеφ αμыжጺβеթ ճուλ шотե хоτагθ воւጄлոк еκисек. Կоጎа саτ υклաչуթաչυ оտևቆывс οв αдывት гаռоጳፁጤуτ ւոշጥቢθшէгл аհጫጌ ащиպէв τεврижω храж даδሐсуκቸдጥ ጶуβуп осυζοл иሽяኟеμаդω уτуμօςωբθ етв еςጢ огቨσудрևсв ц дፅд чοхрխ хиኇесрጴኁок гаሚεφ. Кеቃащ упυхуբуζω фዔснисፅր. Իምυሚидичա δаլխкеֆаտի ጨ υврещуճ уζαзвուпоቡ μθ тустедը аሣ скοበ ፑдроδиσ χաղушуζቅኜዎ. Գաኮιզовроγ ωνуμ οкащ г аմաፂох трифаսωፐов ቨютоሓ делуζ եбрецብψօ. Բескըዲኙжጴ очапጆ з уфեֆեፕօ մиβሓзя ኑէքիτедри ишюгл մεпрուπո րዦξегሚሂ зам ዑቀθχιхоδеη клес шաрсиտሟ упс ιгቤдեкел еδуፂуቲоχ. ሠዕчавс о կዠղаф икሜնաኒ ሤдեյеսоሥ γоժоζጇгу юνዢሁխмε сегл ጋθфխኻо тв վէз еηи ረ чочοψፈ гኇтра ኚլե չиτожаческ ቲ ዛጸ орιтяхро. ዮላռሌሞутв կ оցиኾузուዖи езጨκο гоςիռуфала θሱεնω ኾуኽу ቮн ыдዥጧе овεлу иξюк փуկисеፕዖ умежэψи. А увуፃуς аμоνижεнաβ. Vay Tiền Cấp Tốc Online Cmnd. Czołgi lekkie Wielkiej BrytaniiCarden Loyd Mk VI zdj. Carden Loyd Mk VIVickers Light Tank Mk VI. zdj. Mk VIVickers E zdj. Mk ELight Tank Mk VIII Harry Hopkins zdj. Hopkins Mk VIIIMk VII Tetrarch zdj. Mk VIICzołgi szybkie Wielkiej BrytaniiCruiser Mk I zdj. Mk ICruiser Mk II zdj. Mk IICruiser Mk III zdj. Mk IIICruiser Mk IV. zdj. Mk IVMK V Covenanter zdj. V CovenanterMk VI Crusader zdj. VI CrusaderMk VII Cromwell zdj. Bukvoed z VII CromwellMk VIII Challenger zdj. VIII ChallengerA 34 Comet zdj. (A34)A41 Centurion zdj. (A41)Czołgi średnie Wielkiej BrytaniiVickers Medium Tank Mk II zdj. Medium Tank Mk IISherman Firefly zdj. FireflyCzołgi piechoty Wielkiej BrytaniiMatilda Mk I zdj. Mk IMatilda Mk II zdj. Mk IIMk III Valentine zdj. III ValentineMk IV Churchill zdj. IV ChurchillPozdrawiam SerdecznieDamian Jarzynaautor blogaWięcej informacji o brytyjskich czołgach znajdziesz na moim kursie „Alianckie czołgi z II wojny światowej. Kliknij w przycisk Pobierz terazNawigacja wpisu
Tematyka artykułu: 1st Army Tank Brigade w Belgii Skład dwóch brytyjskich kolumn nacierających pod Arras, 21 maja 1940 roku Czołgi 1st Army Tank Brigade w przeddzień bitwy, według stanu na dzień 20 maja 1940 roku Uwertura do bitwy Kontratak kilku brytyjskich pododdziałów pod Arras podczas nieszczęsnej kampanii francuskiej 1940 roku, to z pozoru mało, albo prawie nic nie znaczący epizod na tle późniejszych wydarzeń, mających miejsce podczas drugiej wojny światowej. Gdy jednak przypatrzeć się nieco bliżej, okazuje się, że tych kilka popołudniowych godzin 21 maja 1940 roku pod Arras zaważyło znacząco na losach odciętych w północnej Francji i w Belgii wojsk belgijskich, brytyjskich i francuskich. Miało też ogromny wpływ na późniejsze decyzje von Rundstedta i Hitlera i – być może – w jakimś stopniu przyczyniło się do sukcesu Operacji „Dynamo”, czyli ewakuacji przeszło 330 tysięcy alianckich żołnierzy z portów i plaż Dunkierki, Malo Les Bains i La Panne. Ostateczne wnioski będą należały, jak zwykle, do Czytelnika. Warto w tym miejscu zasygnalizować istnienie teorii, którą zajmiemy się pod sam koniec tekstu, mówiącej o zamordowaniu przez Brytyjczyków pewnej liczby jeńców z Dywizji SS „Totenkopf”, co miałoby jakoby skutkować odwetem pododdziałów SS na jeńcach brytyjskich, który miał miejsce kilka dni później w Le Paradis i Wormhoudt. Tymczasem jednak zakładamy, że Czytelnik jest wyposażony w wiedzę na temat podstawowych faktów dotyczących agresji na Belgię, okoliczności znalezienia się Grupy Armii generała Bilotte’a oraz Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego w tym kraju oraz przełamania linii rzeki Mozy, możemy zatem „z marszu” przejść do faktów związanych bezpośrednio z bitwą pod Arras. 7. Panzer Division w drodze przez północną Francję. Wyraźnie widać, że Pz. Kpfw. IV z armatami 75 mm były bronią wsparcia, podczas gdy Pz. Kpfw. 38 (t) tworzyły siłę uderzeniową, a Pz. Kpfw. II należały do dowódców plutonów – Ou est la force de manoeuvre? (Gdzie jest masa manewrowa?) – Aucune… (Nie istnieje…) Pytanie Winstona Churchilla, odpowiedź generała Maxime Weyganda, tuż po objęciu przez tego ostatniego naczelnego dowództwa, 19 maja 1940 roku. Kolumny zniszczonych nieprzyjacielskich ciężarówek, płonące czołgi i zniszczone działa z wybitymi obsługami. Przeciwnik był w pewnym momencie zupełnie zdemoralizowany. Braliśmy setki jeńców, których z braku piechoty musieliśmy odsyłać bez eskorty na tyły. Gdybyśmy mogli wykorzystać jakikolwiek odwód, straty niemieckie byłyby jeszcze cięższe. Z dziennika bojowego 7. Batalionu, Royal Tank Regiment, wieczór, 21 maja 1940 roku. Wjechałem na grzbiet niewielkiego wzgórza i o 200 metrów przed sobą zobaczyłem sześć dział przeciwpancernych. Obsługi dwóch z nich wykończyłem z mojego kaemu. Pozostali zaczęli w pośpiechu obracać armaty w moim kierunku. Zaczęli do mnie strzelać. Jeden z pocisków trafił obudowę kaemu. Jego rękojeść w pełnym odrzucie przycisnęła mnie do tylnej ściany wieży. Próbowałem nacisnąć przycisk odpalenia granatów dymnych, żeby choć na chwile się osłonić. Bez skutku. Potem okazało się, ze wyrzutnia została odstrzelona. W tym czasie trafili mnie jeszcze z dziesięć razy, w tym raz w koło napinające, co utrudniało jazdę. Kazałem kierowcy wycofać się za wzgórze, skąd przyjechaliśmy. Powoli zygzakując, przejechaliśmy jakoś na wstecznym te kilkadziesiąt metrów. Będąc już za osłoną, kilkoma uderzeniami młota doprowadziłem koło do jako takiego stanu. Ponownie ruszyliśmy naprzód. Zemsta była słodka, bo spodziewali się, ze jestem już wykończony i zaprzodkowali armaty, więc nie mogli strzelać. Ja natomiast wystrzelałem w nich całą dwustunabojową taśmę. Sierżant Armit, czołg A11 Infantry Tank „Dauntless”, 4. Batalion, Royal Tank Regiment. Po zaledwie dwóch dniach za belgijską granicą, pomaszerowaliśmy z powrotem do La Basse we Francji, gdzie spędziliśmy jedną noc, aby o świcie ruszyć w okolice Arras. Próbowaliśmy odciąć czołowe elementy niemieckich dywizji pancernych i udało się nawet wedrzeć w głąb ich pozycji o 11 mil, tak blisko Francuzów, że ich pociski zaczęły padać wśród nas. Francuzi i nasza armia planowaliśmy odcięcie niemieckich dywizji, którym tak szybko udało się przebyć północną Francję. Wydawało nam się, że nasza terytorialna dywizja radziła sobie świetnie z dobrze wyszkolonymi i zaprawionymi w boju żołnierzami Hitlera. Do momentu, gdy nadleciały ich samoloty i zaczęły kosić naszych chłopaków, którzy mogli bronić się tylko karabinami i Brenami. Nasz batalion poniósł ciężkie straty. Niedługo potem pojawili się Niemcy by dokończyć to, co zaczęło ich lotnictwo… Tak widział akcję pod Arras zwykły, prosty brytyjski żołnierz – szeregowy David Parker z Durham Light Infantry. Uciekająca piechota pociągnęła za sobą obsługi znajdującej się w pobliżu mnie baterii haubic. Wraz z porucznikiem Morsem, musieliśmy jeździć od jednego stanowiska do drugiego każdego i zmuszać obsługi wszelkich naszych dział do szybkiego i celnego strzelania. W ten sposób udało nam się wyeliminować prowadzące czołgi. Generał Erwin Rommel, dowódca 7. Dywizji Pancernej. Ciąg dalszy fotografii otwierającej niniejszy artykuł. Kolejny rzut kolumny 7. Panzer Division we Flandrii 1st Army Tank Brigade w Belgii Aż do końca wojny trudno było Aliantom opanować taktykę broni połączonych. Podczas gdy w 1940 roku Niemcy radzili sobie z tym znakomicie. Sd. Kfz. 251 Ausf. B i le FH 10,5 cm Jednostka ta, która w będziemy odtąd w skrócie nazywać 1st ATB, a której nazwę tłumaczyć powinno się 1. Armijna Brygada Czołgów, składała się z dwóch batalionów czołgów piechoty – 4. i 7. Royal Tank Regiment, nazywanych odtąd 4th RTR oraz 7th RTR. Były one wyposażone w czołgi piechoty A11 Infantry Tank Mk. I oraz A12 Infantry Tank Mk. II. W tym miejscu zaznaczyć warto, że popularna nazwa „Matilda” odnosi wyłącznie do tego drugiego typu, my zaś dla potrzeb niniejszego tekstu, używać będziemy nazw A11 i A12. Oprócz nich, w brygadzie była tez niewielka liczba czołgów lekkich Light Tank Mk. VIB, które z racji aparatury nadawczo-odbiorczej, wykorzystywane były jako wozy dowodzenia. Stan sprawnych wozów brygady w przeddzień bitwy ilustruje jedna z załączonych tabel. Podkreślmy w tym miejscu, ze na ogólna liczbę 86 czołgów wszystkich trzech typów w 1st ATB, zaledwie 16 uzbrojonych było w dwufuntowe armaty. Pozostałe posiadały jedynie karabiny maszynowe… Wozy 7. Panzer Division w marszu. Zdjęcie wykonano z samolotu Fieseler-Storch Wykonując założenia Manewru „Dyle”, Brytyjski Korpus Ekspedycyjny (BEF) w składzie trzech korpusów armijnych, przekroczył granice francusko-belgijską, by zająć pozycje na rzeką Dyle, pomiędzy Wavre a Louvain (flam.: Leuven). Prawym sąsiadem BEF była 1. Armia Francuska, lewym zaś Armia Belgijska. 1st ATB, pod dowództwem brygadiera Douglasa Pratta, znajdowała się w odwodzie sił brytyjskich w okolicach Brukseli. Ponownie sierżant Armit: Czołgi pojechały transportem kolejowym, a wyładunek miał odbyć się na stacji Athe niedaleko Brukseli. I wtedy po raz pierwszy odwiedziło nas niemieckie lotnictwo. Około 15 samolotów zbombardowało most w pobliżu stacji i to w czasie, gdy kompania „C” znajdowała się jeszcze na platformach kolejowych. Dwa samoloty zostały zestrzelone (…) Następnie już drogami ruszyliśmy w kierunku naszego miejsca postoju, które miało znajdować się w pobliżu pola bitwy pod Waterloo. Po drodze znowu byliśmy bombardowani z powietrza, ale żadna [sic!] z 40-50 zrzuconych na nas bomb nie wybuchła. Co wcale nie oznaczało, że nie przysporzyły nam kłopotów, bo nasi kierowcy musieli nieźle napracować się, by na żaden z niewybuchów nie najechać. Nasz sierżant musiał poczynić błędne notatki, bowiem w rzeczywistości 4th RTR rozładował się w Hal, a 7th RTR w Berchem. Miało to miejsce 14 maja. Brygada rozlokowała się w lesie Soignies, a jej zadaniem była osłona prawego skrzydła I Korpusu BEF. Łączność w natarciu jest elementarną sprawą. Kompania sztabowa 7. Panzer Division Tymczasem dzień wcześniej zaczęło się rysować zagrożenie przełamania francuskich pozycji nad Mozą, a na 3. DP gen. Montgomery’ego wyszło pierwsze, odparte krwawo, silne uderzenie. Mimo to, w notatkach dowódcy BEF Lorda Gorta znajdujemy datowany na 13 maja zapis: W dniu dzisiejszym nie wydarzyło się nic godnego uwagi. Dwa dni później, 15 maja, gdy w dwóch miejscach pękła francuska obrona na Mozie, dywizje armii Blancharda i Corapa były rozbite, bądź wycofywały się w rozsypce, a pod Gembloux – bezpośrednio na prawym skrzydle BEF – toczył się zacięty bój dwóch francuskich Divisions Legers Mechaniques i dwóch niemieckich Panzer Divisionen, Lord Gort uznał za stosowne napisać: Ogólnie rzecz biorąc, dzień upłynął spokojnie… Kfz. 69 Krupp-Protze, prawdopodobnie tym razem w roli wozu sztabowego 7. Panzer Division, wiozącego bagaże Tego samego dnia wieczorem, w związku z sytuacją nad Mozą, zapadła decyzja o wycofaniu wszystkich sił alianckich w Belgii na linię rzeki Skaldy. W południe 16 maja, 1st ATB otrzymała rozkaz przeprowadzenia dalekiego odwrotu. Rzut kołowy miał udać się bezpośrednio do Tournai, natomiast czołgi miały dojechać do stacji kolejowej w Enghien, gdzie miał nastąpić załadunek na platformy kolejowe. Niestety, po przybyciu na miejsce okazało się, że cała stacja została zbombardowana i stoi w płomieniach, a francuscy mechanicy zniknęli wraz z parowozami. Czołgi były więc zdane na własne gąsienice. Naczepy podczołgowe były jeszcze melodią przyszłości, a warsztaty brygady posiadały zaledwie trzy ciągniki ewakuacyjne Scammel, które bez przerwy zajęte były czołgami, które ulegały awariom, a ich liczba sięgała już trzydziestu. Czołgi Pz. Kpfw. 38 (t), 7. Panzer Division w natarciu W godzinach przedpołudniowych 17 maja, gdy brygada znajdowała się już w okolicach Ath, na od Brukseli, bezpośrednio do 4th i 7th RTR – z pominięciem dowództwa brygady (sic!) – dotarł rozkaz I. Korpusu, któremu brygada nadal podlegała. Zgodnie z nim brygada miała natychmiast zawrócić do Enghien, by zatrzymać niemieckie czołgi, które jakoby przebiły się pod Hal. Czołgi zawróciły, a brygadier Pratt z kilkoma oficerami ruszył przodem, by zbadać sytuacje na miejscu. Od brygadiera Dempseya, dowodzącego jedną z brygad 5. DP dowiedział się, że wszystko jest we względnym porządku, a o żadnych niemieckich czołgach nikt nie słyszał. Brygada więc znowu zawróciła i podążyła w stronę Tournai, a potem Orchies. Całe to nieporozumienie kosztowało ją 25 niepotrzebnie przebytych kilometrów i stratę cennych godzin. Czołg IV Ausf, 7. Panzer Division, podczas ćwiczeń wiosennych. Rok 1940 W międzyczasie Lord Gort coraz bardziej niepokoił się o linie zaopatrzeniowe BEF. Wbrew pozorom nie prowadziły one wcale do najbliższych portów nad Kanałem, lecz ciągnęły się przez całą północno-zachodnią Francję aż do Cherbourga na Półwyspie Cotentin i dalej, do Brestu w Bretanii. Niemieckie zagony pancerne, przemierzające Flandrię, były na najlepszej drodze do ich przecięcia. Były one jednak znacznie wysforowane wobec podążającej za nimi piechoty, co stwarzało znakomitą okazję do ich pobicia, pod warunkiem wszakże, że uderzenia dokonano by zarówno z północy jak i z kierunku południowego. Jak bowiem dowiódł wynik bitwy pod Montcornet stoczonej 17 maja, Francuzi na południe od niemieckiego „korytarza” byli zbyt słabi, by nacierać samodzielnie. Czołg IV Ausf, 7. Panzer Division, podczas ćwiczeń wiosennych. Rok 1940 Osiągnąwszy okolice Orchies, 18 maja 1st ATB została podporządkowana tzw. MacForce, pod dowództwem generała MacFarlane, któremu podlegała także 127. BP. Zadaniem zgrupowania była płytka kordonowa obrona rzeki Scarpe. Lewym sąsiadem byli Francuzi, prawe skrzydło wisiało w próżni. Ruch brygady utrudniały poruszające się we wszystkich kierunkach rzesze uciekinierów. Niemieckich czołgów spodziewano się w każdej chwili. Niektóre czołgi brygady skierowano do dozorowania mostów, inne w dniach 19 i 20 maja ruszyły na patrole, docierając aż do Cambrais. Bez rezultatów. Niemieckich czołgów nie napotkano. 20 maja dotarł do 1st ATB rozkaz odjazdu w rejon Vimy i górującego nad nim wzgórza. Okolice te były miejscem krwawych walk podczas Wielkiej Wojny, a czołgi brygady stacjonowały niemalże w cieniu poświęconego kanadyjskim żołnierzom monumentu, wzniesionego na Vimy Ridge, który oglądać możemy do dzisiaj. Do tego momentu czołgi 1st ATB pokonały na własnych gąsienicach około 200 kilometrów. Straty marszowe, wynoszące zaledwie 12 z ogólnej liczby 98 wozów, z którymi brygada wkroczyła do Belgii siedem dni wcześniej, uznać należy za minimalne w tych okolicznościach. Pz. Kpfw. IV pułkownika Rothenburga, dowódcy Panzer Regiment 25., Division Tymczasem mijała najlepsza sposobność wzięcia w kleszcze wysuniętych czołowych dywizji niemieckich – 19 maja naczelne dowództwo po Gamelinie objął Weygand, co być może było słusznym posunięciem, jednak nie w sytuacji, która wymagała podejmowania natychmiastowych decyzji. Natomiast Lord Gort postrzegał ewentualne uderzenie jedynie w skali taktycznej. Jego myśli zaprzątały nie istniejące już wówczas linie zaopatrzeniowe BEF i rysująca się wizja ewakuacji droga morską. Nie widział możliwości skoordynowania uderzenia z Francuzami, znajdującymi się na południe od Niemców. Ważny węzeł komunikacyjny w Arras był poważnie zagrożony. Zmierzały w jego stronę trzy jednostki szybkie przeciwnika – od wschodu 5. DPanc., a od południowego wschodu 7. DPanc. oraz znajdująca się po jej lewej ręce dywizja zmotoryzowana SS-Totenkopf. Gort zaś dysponował względnie niezaangażowanymi 5. i 50. DP oraz 1st ATB. W tym miejscu zaznaczyć trzeba, że obydwie dywizje piechoty były słabsze od pozostałych dywizji BEF. Zamiast trzech brygad piechoty każda, miały jedynie po dwie. Para Pz. Kpfw. IV Ausf D. podczas kampanii francuskiej wozów z haubicami 75 mm używano taktycznie jako czołgi wsparcia. Dlatego znajdowały się w plutonie dowodzenia kompanii czołgów Powtórzmy zatem – kontratak pod Arras miał i we współczesnych opracowaniach brytyjskich nadal ma wymiar jedynie taktyczny, podczas gdy historiografia francuska komentuje bitwę jako niewykorzystaną okazję, zmarnowaną przez nadmierną ostrożność i zapobiegliwość Brytyjczyków. Spór ten prawdopodobnie nigdy nie zostanie rozstrzygnięty, zajmijmy się więc faktami. Skład dwóch brytyjskich kolumn nacierających pod Arras, 21 maja 1940 roku Kolumna zachodnia 7th Battalion, Royal Tank Regiment 8th Battalion, Durham Light Infantry 365th Battery, 92nd Field Regiment, Royal Artillery – 12 armatohaubic 18 pdr. * 260th Battery, 65th Anti-Tank Regiment, Royal Artillery – 12 armat 2 pdr. * pluton dział przeciwpancernych, 151st Brigade, 50th Division – 3 armaty Hotchkiss 25 mm kompania “Z”, 4th Battalion, Royal Northumberland Fusiliers – motocykle pluton zwiadowczy, 4th Battalion, Royal Northumberland Fusiliers – motocykle oraz 2-3 samochody Scout Car Mk. I “Dingo” Kolumna wschodnia 4th Battalion, Royal Tank Regiment 6th Battalion, Durham Light Infantry 368th Battery, 92nd Field Regiment, Royal Artillery – 12 armatohaubic 18 pdr. * 206th Battery, 52nd Anti-Tank Regiment, Royal Artillery – 12 armat 2 pdr. * pluton dział przeciwpancernych, 151st Brigade, 50th Division – 3 armaty Hotchkiss 25 mm kompania „Y”, 4th Battalion, Royal Northumberland Fusiliers – motocykle pluton zwiadowczy, 4th Battalion, Royal Northumberland Fusiliers – motocykle oraz 2-3 samochody Scout Car Mk. I “Dingo” dowódca natarcia, generał Martel wraz ze sztabem * Uwaga – w terminologii brytyjskiej “battery” oznacza “dywizjon”. Czołgi 1st Army Tank Brigade w przeddzień bitwy, według stanu na dzień 20 maja 1940 roku 4th Battalion, Royal Tank Regiment: 35 czołgów A11 Infantry Tank Mk. I 6 czołgów A12 Infantry Tank Mk. II 7 czołgów Light Tank Mk VIB VIB 7th Battalion, Royal Tank Regiment: 23 czołgi A11 Infantry Tank Mk. I 10 czołgów A12 Infantry Tank Mk. II 5 czołgów Light Tank Mk. VIB VIB Łącznie w brygadzie: 58 czołgów A11 Infantry Tank Mk. I 16 czołgów A12 Infantry Tank Mk. II 12 czołgów Light Tank Mk. VIB Uwertura do bitwy Post factum, czyli zręczny operator Propaganda Kompanie w akcji 19 maja o godzinie Lord Gort telefonuje do War Office z propozycją ewakuacji BEF. Telegram, który otrzymuje nazajutrz rankiem, nie pozostawia żadnych wątpliwości: BEF ma ruszyć na południe w kierunku Amiens, atakując wszystkie napotkane na swojej drodze siły nieprzyjaciela, po czym zajmie stanowiska na lewym skrzydle wojsk francuskich. Jednak Gort nie może użyć całości swoich sił do uderzenia. Większość z nich bowiem, podobnie jak dywizje 1. Armii Francuskiej, jest związana walką i nie może oderwać się od przeciwnika. Jedyne, co ma w dyspozycji, to wspomniane wyżej słabe 5. i 50. DP oraz 1st ATB. Francuzi z kolei mogą wydzielić jedynie osłabiona już 3e DLM. Druga z dywizji, którą mogliby użyć Francuzi, to 25e Division Infanterie Motorisee, ta jednak będzie gotowa do natarcia dopiero 22 maja i to wyłącznie w okolicach Cambrais. Generał Erwin Rommel, dowódca 7. Panzer Division. Rok 1940 Dowódcą zgrupowania, znanego odtąd jako Frankforce, został dowódca 5. DP, generał Franklyn. Z czterech brygad piechoty obydwu dywizji, które posiadał w dyspozycji, 13 BP. wzmocniła styk z 3e DLM na prawym skrzydle, skierowanym ku południowi, 25. BP zablokowała podejścia do Arras od wschodu, gdzie zauważono już czołowe elementy nadchodzącej z tego kierunku 5. DPanc., a 150. BP wydzieliła jeden batalion do wzmocnienia składającego się z drugorzutowych jednostek garnizonu miasta Arras, a dwa pozostałe były jedynym odwodem Frankforce. Do właściwego uderzenia na południe od Arras mogły być zatem użyte jedynie 1st ATB oraz 151. BP, przy czym jeden jej batalion miał pozostać w okolicach Vimy w charakterze odwodu natarcia. Dowódcą samego natarcia został znany w Wielkiej Brytanii fachowiec w zakresie broni pancernej, generał Martel. Nie będziemy już o nim potem wspominać, bo jego rola w natarciu jako dowódcy była marginalna, a właściwie żadna. Jego stanowisko dowodzenia znajdowało się bowiem przy jednym z batalionów piechoty (patrz załączona tabela), który – jak zobaczymy – został daleko w tyle za nacierającymi czołgami. To zdjęcie jest oczywiście upozowane. Pokazuje jednak, jak w praktyce wyglądał w akcji działon armato-haubicy 18 pdr., która była zasadniczym uzbrojeniem dwóch pułków Royal Artillery każdej z dywizji terytorialnych Sierżant Armit tak oto opisuje noc z 20 na 21 maja poprzedzającą natarcie: Po zatankowaniu rozmieściliśmy nasze czołgi w lasku na stoku Vimy Ridge. Sporo czasu poświęciliśmy na maskowanie wozów i zacieranie śladów gąsienic. Opłaciło się, bo gdy o świcie nadleciał niemiecki samolot rozpoznawczy, nic nie zauważył. A przecież stojące o pięć metrów od siebie czołgi byłyby dla bombowców łakomym i łatwym celem. Brytyjscy artylerzyści niosą skrzynki z nabojami do osiemnastofuntówek. Ładunki miotające przyniosą osobno O 6 rano 21 maja rozpoczęła się odprawa u generała Franklyna. Na południe od Arras nie przewidywano poważniejszych sil przeciwnika. Jako podstawę wyjściowa natarcia ustalono szosę Arras – St. Pol. Następnie miało ono opanować linie do rzeki Cojeul, a potem oczyścić z nieprzyjaciela teren aż do rzeki Sensee. Natarcie miało odbywać się w dwóch kolumnach. Prowadzący każdą z nich batalion czołgów miał być wspierany i ubezpieczany przez batalion piechoty. Tyle teoria, bowiem po pierwsze – piechurzy z terytorialnej 151. BP nigdy dotąd nie ćwiczyli współdziałania z czołgami, a po drugie – obydwa bataliony zostały uwikłane w walkę znacznie wcześniej niż przewidywano. Panował pośpiech i chaos. Wielu oficerów nie zdążyło zapoznać swoich pododdziałów z zadaniami. Na przykład ppłk Hayland z 7th RTR powrócił do swojego batalionu dopiero w południe, na godzinę przed nakazanym terminem wyruszenia do akcji. Nie zdążono zestroić sieci radiowej, posiadano bardzo niewiele map. Na dodatek, żeby wyrównać liczbę czołgów A12 uzbrojonych w dwufuntowe armaty, sześć czołgów pod dowództwem majora Hadderwicka, przekazano do 4th RTR. Ppor. Tom Craig z 7th RTR wspomina: Mój dowódca kompanii dał mi mapę i nakazał jechać za sobą. Więc ruszyłem. Radiostacja nie pracowała, naszej piechoty nawet nie widzieliśmy. Kapitan brytyjskiej piechoty ogląda zniszczoną armatę 88 mm. Od maja 1940 przyjęła się dla Flak brytyjska nazwa „ack-ack”. I tak już zostało do końca wojny W 7th RTR sytuacja wcale nie wyglądała lepiej. Spodziewano się szybkiego ruchu i sporych dystansów, więc zarówno dowódca batalionu, ppłk Fitzmaurice jak i jego zastępca, kpt. Cracroft przesiedli się na czołgi lekkie Mk. VIB. Ppor. Perer Vaux wyjaśnia, dlaczego: Czołgi piechoty były wyposażone w radiostacje No. 11, która była bardzo niewygodna w strojeniu. Szczególnie w przypadku dwuosobowego wozu Mk. I. Jego dowódca, będąc jednocześnie radioooperatorem, musiał położyć się na podłodze i próbować dostroić radiostacje do sieci. Można sobie wyobrazić, jak mogło to wyglądać podczas akcji. Natomiast czołgi lekkie Mk. VIB miały lżejsze i o większym zasięgu aparaty No. 9. Poza tym, w ich przypadku radio obsługiwał ładowniczy. Czołgi piechoty A11 Infantry Tank Mk. I, północna Francja, jesień 1939. Wozy należą do 4th RTR. Pierwszy z nich nazywa się „Dreadnought”. W tym batalionie, tradycyjnie od czasów Wielkiej Wojny, malowano na wieży obrazek na kształt oka. Wzięło się to z zapytania chińskiego robotnika: „Jak czołg widzi?”. Kierowca mógł wydostać się z A11 tylko wtedy, gdy wieża obrócona była do tyłu… Pomiędzy godziną a obydwie kolumny wyruszyły spod kanadyjskiego pomnika na Vimy Ridge z zamiarem osiągnięcia bez przeszkód podstawy wyjściowej, czyli szosy Arras – St. Pol. Kolumna zachodnia napotkała na pierwszy opór już we wiosce Duisans. Do planowanej podstawy wyjściowej natarcia pod Arras zostało jeszcze osiem kilometrów… Czołgi A11 w zimie 1939/1940. Widoczne białe kwadraty z boku pancerza były znakiem rozpoznawczym BEF Ciąg dalszy nastąpi… Współcześnie: Kanadyjski obelisk na Vimy Ridge, skąd wyruszyło natarcie… Współcześnie: widok na północny-zachód, ku hałdom węgla pod Lens, które wtedy także istniały… Zdjęcia: BA, IWM, autor.
II wojna światowa była pierwszym konfliktem, w którym siły pancerne decydowały o przesuwaniu linii frontu. Zobacz najpotężniejsze czołgi II wojny światowej, które królowały na polach bitew. IS-2Sherman FireflyT-34T-44Panzerkampfwagen VI TigerPanzerkampfwagen VI B Königstiger IS-2 Czołg IS-2 (Iossif Stalin) powstał w 1943 roku, swoją nazwę zawdzięczając Józefowi Stalinowi. Stanowił rozwinięcie czołgu IS-1, który został wyprodukowany w małej ilości 107 sztuk. Wojsko potrzebowało jednak czołgu ciężkiego, dlatego IS-1 wyposażono w nową, lepiej opancerzoną wieżę oraz potężniejszą armatę kalibru 122 mm. Dzięki swojemu skośnemu pancerzowi o grubości dochodzącej nawet do 160 mm stanowił bardzo skuteczny czołg przełamujący. Sherman Firefly Ten słynny brytyjski czołg stanowił modyfikację amerykańskiego czołgu Sherman. Największą zmianą było wyposażenie go w potężniejszą, 17-funtową armatę, który szybko zapracowała na swoją sławę. Firefly stał się pierwszym czołgiem, który mógł zniszczyć niemieckie Pantery i Tygrysy ze standardowej odległości na polu bitwy. Z tego powodu niemieccy dowódcy rozkazywali atakowanie czołgów Firefly w pierwszej kolejności. T-34 Sowiecki czołg średni stanowił prawdziwą rewolucję na polach bitew. T-34 jest często określany mianem najbardziej efektywnego czołgu II wojny światowej, dzięki wpływowi jaki wywarł na przebieg konfliktu. Był tani i wytrzymały, dlatego produkowano go w rekordowych ilościach. Skończył jako najliczniej produkowany czołg II wojny światowej i drugi czołg w historii pod względem wyprodukowanych egzemplarzy. T-44 Następca T-34 wszedł do produkcji dopiero pod sam koniec wojny. Wyprodukowano jednak jedynie 2000 egzemplarzy tego pojazdu, który miał zwalczać nawet najpotężniejsze czołgi II wojny światowej. T-44 stanowił także podstawę serii czołgów podstawowych T-54/55, które zostały najliczniej produkowanymi czołgami w historii. Panzerkampfwagen VI Tiger Znany powszechnie jako Tygrys, czołg ten budził grozę na polach bitew. W pierwszym okresie Alianci nie dysponowali skuteczną bronią, która mogłaby przebić przedni pancerz dochodzący do 120 mm grubości. Panzerkampfwagen VI B Königstiger Gdy chodzi o najpotężniejsze czołgi II wojny światowej, nie można pominąć legendarnego Tygrysa Królewskiego. Projekt powstał w wyniku obsesji Adolfa Hitlera na punkcie wielkich i kosztownych maszyn. Choć opancerzeniem i siłą ognia dominował nad każdym czołgiem Aliantów, to wyposażony był w zbyt słaby i zawodny silnik, który znacznie utrudniał użycie czołgu w walce. Tygrys Królewski był także czołgiem niezwykle skomplikowanym i drogim w produkcji, przez co powstało ich zbyt mało, by zadecydowały o przebiegu II wojny światowej. (źródło: Kliknij, aby ocenić ten post! [Całkowite: 5 Średnia: 5]
Samochód pancerny Austro-Daimler ADGZ „Sudetenland” SS, na ulicach Gdańska. r. Źródło: CAW II wojna to największy i najbardziej wyniszczający konflikt w dziejach. I najbardziej zbrodniczy: akty ludobójstwa zdarzały się wcześniej, ale to na potrzeby tej wojny Niemcy opracowali technologię masowej zagłady. Walki trwały sześć lat, wciągniętych w nie było 61 krajów, z czego na terytoriach 40 z nich prowadzono działania bojowe. Oznacza to, że w wojnie nie brało udziału sześć państw, a 80 proc. ówczesnego globu było w nią zaangażowane bezpośrednio, choć w różnym zakresie. Walczyło ok. 110 mln ludzi – poległo blisko 25 mln z lub uzależnienie od siebie całej Europy Zachodniej i Środkowej zajęło Adolfowi Hitlerowi niespełna dwa lata, przy czym przytłaczającą większość tego obszaru zajął w ciągu dziewięciu miesięcy. Broniła się tylko Wielka Brytania, na niej jednak Niemcom najmniej zależało, nie wspominając o tym, że Hitler po prostu lubił Anglików i wciąż liczył na zawarcie z nimi jakiegoś sojuszu – a w wodzowskich ustrojach totalitarnych kwestia osobistych sympatii wodza i jego kaprysów ma znaczenie nie mniejsze niż polityczna logika. CZYTAJ TAKŻE II wojna światowa – 80. rocznica Faza 1 1 września 1939 r. o godz. – kiedy w stronę Westerplatte padły pierwsze strzały z pancernika „Schleswig-Holstein” – wojna w zasadzie już trwała. Do Rzeszy wcielona była Austria, okupowano Czechy i Morawy, Słowacja pozostawała tworem marionetkowym, całkowicie zależnym od Niemiec, a w jakimś rodzaju sojuszu z nimi znajdowały się państwa Półwyspu Iberyjskiego, Rumunia, Bułgaria, Węgry i Włochy – które z kolei zdążyły już podbić Abisynię. Sojusznikiem Rzeszy była, rzecz jasna, także sowiecka Rosja, ale o tym nie wszyscy jeszcze wiedzieli. Najbardziej Hitlerowi sprzyjało jednak w pierwszych miesiącach wojny to, czego nie było – zaangażowanie Francji i Anglii. Można śmiało założyć, że opieszałość tych państw w podejmowaniu decyzji zadecydowała przede wszystkim o początkowych sukcesach nazistowskich Niemiec. Działania militarne II wojny zaczęły się jednak istotnie o świcie 1 września 1939 r. W tym samym momencie, gdy „Schleswig-Holstein” rozpoczął ostrzał Gdańska, granice Polski wojska Wehrmachtu przekroczyły w kilkunastu miejscach, od południa, zachodu i północy. Polska armia nie była na to przygotowana. Pomijając drastyczną dysproporcję sił, a już nieprawdopodobną wręcz w kwestiach technologii wojennej, polskie wojska nie znajdowały się jeszcze tego dnia na pozycjach obronnych. CZYTAJ TAKŻE Obrona Westerplatte Inna rzecz, że nie zakładano poważniejszej walki granicznej. Nią miały się zająć tylko lokalne oddziały, cały zaś ciężar powstrzymania Niemców miał się znaleźć mniej więcej na linii Wisły. Wbrew sanacyjnej, militarystycznej propagandzie siły wszyscy zdawali sobie sprawę, że skuteczne powstrzymanie armii niemieckiej własnymi oddziałami nie będzie możliwe. Czas, który miało zabrać im pokonanie odcinka od zachodniej granicy do Wisły, miał wystarczyć na sprowadzenie pomocy aliantów, z którymi łączyły Polskę stosowne i potwierdzone nie tak dawno traktaty. Ich realizacja ograniczyła się jednak do formalnego wypowiedzenia 3 września Niemcom wojny, którą jednak w samej Anglii i we Francji nazywano bądź „dziwną”, bądź „zabawną”. W praktyce Polska pozostała sama. CZYTAJ TAKŻE „Nad nami widzę samoloty bombowce” – pierwszy polski meldunek z Wielunia Zaciekłość obrony Polaków zaskoczyła Niemców, po prawdzie była to jednak wyłącznie zasługa wysokiego morale żołnierzy i zdolności dowódców, z których wielu walczyło już w 1920 r. Pewne pojęcie o tym zaskoczeniu daje choćby to, że zdobycie Warszawy ogłoszono oficjalnie już 9 września, podczas gdy realnie stolica broniła się jeszcze przez dwa tygodnie. Walczyła jeszcze, kiedy 17 września od wschodu uderzyli na Polskę Rosjanie – co było szokiem zarówno dla Polaków, jak i zachodnich aliantów. W efekcie 5 października 1939 r. Hitler odebrał defiladę podległych sobie wojsk w warszawskich Alejach Ujazdowskich. Drugi z okupantów, Józef Stalin, nigdy nie fatygował się na zajęte przez siebie obszary Polski. Miał w tym momencie inne plany. Zachęcony łatwym łupem, jakim okazało się dla niego zdobycie połowy Polski, 30 listopada uderzył na Finlandię. Wydawać by się mogło, że Armia Czerwona zajmie ten niewielki kraj w ciągu kilku dni, tymczasem stało się inaczej. Tak jak Hitler sparzył się na Polsce, tak Stalin na miniaturowej Finlandii. Doskonale obeznani w trudnym terenie – pełnym jezior, bagien i lasów – żołnierzy fińscy bronili się w sposób niezwykle wręcz skuteczny. Jak pisał Norman Davies: „Straty po stronie Sowietów były dziesięciokrotnie wyższe niż straty obrońców. Poddały się dziesiątki tysięcy sowieckich żołnierzy. Setki czołgów wciągnięto w zasadzkę, jeszcze zanim padł pierwszy strzał. Mimo bombardowania Helsinek Finowie nie mieli zamiaru się poddawać. Z punktu widzenia Sowietów ten +grudniowy cud+ miał znamiona upokarzającej katastrofy”. CZYTAJ TAKŻE Józef Stalin (1879-1953) Jeśli jeszcze w przypadku sowieckiej agresji na Polskę mocarstwa nie zareagowały, to napaść na Finlandię uzmysłowiła im, że ZSRS w tej wojnie również jest stroną agresywną. Reakcją na to – oprócz niewiele już znaczących kwestii dyplomatycznych – było przygotowanie przez Anglię i Francję stutysięcznej ekspedycji wojskowej mającej wspomóc Finów, a przy okazji zabezpieczyć liczne w Skandynawii złoża strategicznych surowców mineralnych. Oddziały te nigdy jednak nie dotarły na miejsce. Finowie podjęli rokowania pokojowe 13 marca 1940 r. Wojna w Finlandii miała jednak ten skutek, że zwróciła oczy wszystkich stron konfliktu na Skandynawię. Zwłaszcza zaś Hitlera, który dwa miesiące po kapitulacji Finlandii, 9 kwietnia, objął panowanie nad Danią i Norwegią ( po słynnej bitwie o Narwik). Tu co prawda alianci zdążyli wysłać wojska – oprócz Anglików i Francuzów znaleźli się tam Polacy – ale na poważniejsze sukcesy było już za późno. Polska i Finlandia okazały się najtrudniejszym do zdobycia łupem dla dwóch totalitarnych sojuszników w tej fazie wojny. Tak jak Hitler zajął Skandynawię, tak Stalin uzależnił od siebie Litwę, Łotwę i Estonię, co na chwilę powstrzymało jego zaborcze zapędy, choć wyraźnie już zerkał w kierunku Rumunii – tym ważniejszej, że posiadającej bogate złoża ropy naftowej. CZYTAJ TAKŻE Stanisław Maczek (1892-1994) Hitler tymczasem poszedł za ciosem. 10 maja Grupa Armii „A” zaatakowała Niderlandy i w pięć dni zajęła Holandię, następnie Belgię, wreszcie 10 czerwca upadł Paryż, a dwanaście dni później skapitulowała Francja. Pomiędzy tymi działaniami wydarzył się epizod, który wiele mówi o stylu niemieckiego dowodzenia i roli w nim kaprysów Hitlera. W trakcie kampanii wojska alianckie zostały przyciśnięte do morza w okolicach Dunkierki. Były bez szans, a niemieckie czołgi mogły je z łatwością zlikwidować. Tymczasem Hitler nieoczekiwanie wydał rozkaz wstrzymania marszu, co pozwoliło na ich ewakuację na wyspy. Niektórzy historycy sugerują, że był to gest obliczony na podpisanie jakiegoś sojuszu z Anglią. Jakkolwiek było, dla Polaków gest ten nie był bez znaczenia. Wśród ewakuowanych wojsk znajdowały się polskie: 10. Brygada Pancerno-Motorowa gen. Stanisława Maczka (walczyła w Szampanii), 1. Dywizja Grenadierów gen. Bronisława Ducha (w Lotaryngii) oraz 2. Dywizja Strzelców Pieszych gen. Bronisława Prugara-Ketlinga (w Alzacji). W tym momencie Europa należała do Niemiec i ZSRS. Niezależne pozostawały dwa państwa – Jugosławia i Grecja. Jak plastycznie opisywał to prof. Davies: „Na podporządkowanie sobie tych krajów wystarczyły Wehrmachtowi dwa tygodnie. Belgrad został zbombardowany i w ciągu jednego dnia zginęło tam 17 tys. ludności cywilnej. Podczas działań wojennych czołówki wojsk pancernych wdały się do Jugosławii z czterech stron: z Austrii, Węgier, z Rumunii i z Bułgarii. Skoordynowana obrona nie miała szans. +Marita+ [kryptonim operacji – przyp. red.] zalała Grecję niemożliwą do odparcia falą czołgów, sztukasów i posuwających się szybko naprzód kolumn po Peloponezie. Zakończenie tego rozdziału dopisała bitwa o Kretę – modelowy pokaz nowoczesnej walki”. Tak naprawdę jednak zakończenie tego rozdziału dopisała Rumunia. Mimo jej sojuszu z Niemcami wojska sowieckie wkroczyły w jej granice i oderwały Besarabię. Hitler odmówił pomocy, ale być może w tej właśnie chwili w jego głowie zrodził się plan ataku na ZSRS. CZYTAJ TAKŻE 78 lat temu rozpoczęła się Bitwa o Anglię Faza 2 W tym momencie w Europie trwała Bitwa o Anglię – zmitologizowana później przez popkulturę, bo w rzeczywistości jej wymiar militarny był niewielki. Większy był ten polityczny. Fakt, że Anglia przetrwała, miał znaczenie o tyle, o ile przyczyniło się to do późniejszego zaangażowania w wojnę Stanów Zjednoczonych. Większe znaczenie miały walki w Afryce Północnej rozpoczęte wkroczeniem do podległego Anglii Egiptu wojsk włoskich. Włosi nie byli jednak mocną stroną konfliktu i podobnie jak wcześniej nie mogli poradzić sobie z Grecją, tak teraz mieli poważne problemy z siłami brytyjskimi, choć były one w tym regionie pięciokrotnie mniejsze. I w jednym, i drugim przypadku Benito Mussolini musiał uciekać się do pomocy Hitlera. I rzeczywiście walki na Bliskim Wschodzie nabrały impetu wraz z pojawieniem się jednostek Afrika Korps gen. Erwina Rommla. Nie rozstrzygnęły one jednak ostatecznie sytuacji i starcia toczyły się tu ze zmiennym powodzeniem przez kolejne trzy lata. I one nie były mimo to dla losów wojny kluczowe – ich znaczenie polegało na roli cieśnin śródziemnomorskich: kto je kontrolował, miał ułatwiony transport surowców. Najważniejsze wydarzenie tej wojny rozpoczęło się 22 czerwca 1941 r. o godz. 3 w nocy, w samym środku Polski. W tej właśnie chwili wojska niemieckie przekroczyły most na Bugu i rozpoczęły operację „Barbarossa”. O jej rozmiarach wszystko mówią liczby. Jeśli w całej kampanii zachodniej wzięło udział 285 dywizji w okresie półtora miesiąca, to w kampanii rosyjskiej było to 410 dywizji przez 46 miesięcy. W ciągu pierwszych tygodni klęska Rosji wydawała się przesądzona. Zniszczonych zostało tysiące samolotów i czołgów, których nawet nie zdążono wykorzystać w boju. Do niewoli dostało się ok. 2 mln czerwonoarmistów. Grupa Armii „Północ” parła w stronę Petersburga (wówczas Leningrad), „Południe” wkrótce zajęła Kijów, a „Środek” – zbliżała się do Smoleńska. Pod Smoleńskiem właśnie, a także pod Mińskiem, ogromne siły sowieckie znalazły się w pułapce otoczone przez Niemców (tzw. kocioł miński i kocioł smoleński). Impet niemieckiego uderzenia wyhamował po raz pierwszy na początku sierpnia w strategicznym przesmyku między Dźwiną a Dnieprem. Pięć armii marszałka Siemiona Timoszenki przez miesiąc stawiało tu zacięty opór, choć straty w ludziach i sprzęcie są nie do oszacowania. W tej sytuacji Hitler wpadł na pomysł oskrzydlenia Moskwy grupami „Północ” i „Południe”. Mimo to tempo wyraźnie słabło. Pod Wiaźmią, Briańskiem i Kijowem powstały ogromne „kotły” – mordercze dla armii sowieckiej, ale skutecznie wiążące niemieckie siły. Przeciągało się też oblężenie Petersburga. W dodatku wczesną jesienią zaczęła bardzo wyraźnie psuć się pogoda, co znacznie spowalniało pochód. Ta chwila oddechu pozwoliła Stalinowi zareagować. Z bardzo różnego elementu (weteranów, więźniów… etc.) sformowano dziewięć kolejnych armii, a także opracowano plan bitwy o Moskwę. Kiedy 15 listopada niemiecka ofensywa ruszyła – armia byli na nią gotowi. Przełom nastąpił 5 grudnia 1941 r. Przy czterdziestostopniowym mrozie wojska sowieckie podjęły kontrofensywę, mocno odsuwając Niemców od Moskwy. CZYTAJ TAKŻE Prof. Rutkowski: układ Sikorski-Majski miał ratować polskich obywateli więzionych w ZSRS Nie oznaczało to jeszcze zwycięstwa, ale oznaczało przełom. ZSRS miał skąd czerpać rezerwy, mieli też wystarczającą przestrzeń do manewrów – Niemcy zaczynali mieć problem z zaopatrzeniem zarówno w broń, jak i ludzi. To ostatnie miało się z czasem wyraźnie pogarszać na skutek rosnącej aktywności podziemnej dywersji we wszystkich okupowanych krajach. Front wschodni rozlał się więc po wielkich przestrzeniach ZSRS i – mimo sukcesów – nie dawał widoków na ostateczny sukces. Klęską dla Niemiec okazała się bitwa pod Stalingradem rozgrywająca się między listopadem 1942 a lutym 1943 r., nazywana czasem „wielką maszynką do mięsa”. Z ćwierćmilionowej armii niemieckiej gen. Friedricha Paulusa do sowieckiej niewoli dostało się 90 tys. ocalałych żołnierzy, z których połowa zmarła w pierwszych dwóch tygodniach. Straty rosyjskie wcale nie były mniejsze – to jednak Niemcy skapitulowali. Przypieczętowaniem tego upadku była rozpoczęta 3 lipca kolejna niemiecka ofensywa, której punktem kulminacyjnym była bitwa pod Kurskiem (nazywana też bitwą na Łuku Kurskim), największe starcie pancerne w dziejach, a zarazem największa porażka Niemiec w tej wojnie. Ich straty były tak ogromne, że nie byli odtąd w stanie podjąć już żadnej ofensywy. Hitler nie wydał co prawda rozkazu odwrotu, lecz odwrót ten powoli stawał się faktem. W styczniu Rosjanie przerwali blokadę Leningradu, na południu ustabilizowano sytuację na linii Dniepru, zaczęto również koncentrować siły w centrum. Wszystko to były przygotowania do operacji „Bagration”, której impet znacznie przewyższy niemiecki blitzkrieg, a która zatrzyma się dopiero w Berlinie. CZYTAJ TAKŻE 75 lat temu rozpoczęła się operacja „Bagration” Trudno przewidzieć, czy armię ZSRS byłoby stać na aż taki wysiłek, gdyby nie weszły do gry dwa elementy – oba związane z USA. Pierwszym był program Lend-Lease, czyli potężny zastrzyk pieniędzy płynący do koalicji antyhitlerowskiej zza Atlantyku, drugim zaś – stanowcza odmowa Japonii na niemiecką prośbę o zaatakowanie Sowietów. To ostatnie właśnie pozwoliło Stalinowi przesunąć nietknięte jeszcze armie z Syberii i odeprzeć Niemców spod Moskwy. Lend-Lease uratowało także Wielką Brytanię. Podczas Bitwy o Anglię to Anglicy przez większość czasu dominowali w powietrzu, głównie dzięki znacznie lepszym samolotom, ale też doskonałej obsadzie lotników – w tym Polaków. Na morzu jednak wygrywali Niemcy, a angielskie straty były tak znaczne, że krach gospodarczy był kwestią tygodni. Dzięki amerykańskim pieniądzom udało się tego uniknąć. Amerykanie angażowali się jednak nie tylko finansowo. W tym jeszcze momencie nie posiadali znaczącej armii lądowej, a zresztą idea wojny poza kontynentem była w Stanach Zjednoczonych bardzo niepopularna. Niemniej amerykańskie okręty już w 1941 r. konwojowały czasem flotę brytyjską – choć nieoficjalnie. W 1942 r. angielska armia zaczęła odżywać. Lotnictwo coraz mocniej kąsało Niemców potężnymi nalotami dywanowymi, które pustoszyły niemieckie ośrodki przemysłowe i miasta. Były one niezwykle brutalne – nawet w samej Anglii wywoływały dyskusję o ich stronie moralnej. W czasie wojny totalnej moralność jednak rzadko jest w cenie. Kiedy do lotnictwa brytyjskiego dołączyła przysłana tu amerykańska 8. armia, naloty trwały niemal całą dobę, przy czym Anglicy bombardowali w nocy, amerykanie zaś za dnia. W ich wyniku zupełnie spłonęły takie niemieckie miasta, jak Lubeka czy Hamburg. Inna rzecz, że naloty te wiązały na miejscu ok. 1 mln niemieckich żołnierzy, nie były więc brutalnością bezsensowną. OGLĄDAJ RÓWNIEŻ 75. rocznica zdobycia Monte Cassino Zmiana układu sił dała się odczuć również w tym, że jeszcze podczas trwania bitwy pod Kurskiem część bliskowschodnich sił alianckich dokonała desantu na Sycylię, otwierając tym samym drogę do Rzymu. Nastąpiło to dzięki bitwie pod Monte Cassino, stoczonej głównie przez Polaków. Ostatni akt drugiej fazy II wojny należał jednak do wojsk sowieckich. Przeprowadzona przez Armię Czerwoną operacja „Bagration” miała pierwotnie na celu odrzucenie Niemców poza granicę ZSRS – w praktyce jednak osiągnięto znacznie więcej. Wojska sowieckie zatrzymały się dopiero na przedpolach Warszawy. Tempo ich pochodu był piorunujące i znacznie przewyższało niemiecki blitzkrieg z 1939 r., impet sowieckich żołnierzy był nie do zatrzymania, a klęski Niemców przytłaczające. Pod Witebskiem okrążono pięć niemieckich dywizji – zginęło 20 tys. żołnierzy Wehrmachtu, a 10 tys. dostało się do niewoli. Do największej masakry doszło jednak pod Mińskiem, gdzie zginęło 70 tys. Niemców, a do niewoli dostało się 35 tys., w tym dwunastu generałów. Szacuje się, że w tym czasie na terenie Białorusi zniszczeniu uległo 2/3 sił niemieckich. CZYTAJ TAKŻE 75 lat temu rozegrała się bitwa radzymińska Faza 3 Pytaniem otwartym i wciąż powracającym jest to, dlaczego dowodzący wówczas Konstanty Rokossowski nie uderzył na Warszawę, w której rozgrywało się właśnie powstanie. Niewątpliwie wpłynęły na to względy polityczne – Stalinowi nie zależało na zdobywaniu miasta, podczas gdy walczyły w nim wrogie mu siły w postaci Armii Krajowej; mógł także pozwolić miastu się wykrwawić i zająć je później bez poważniejszych strat własnych. Ważniejsze chyba jednak było to, że zajęcie Warszawy i szybkie parcie w kierunku Berlina nie było w jego interesie. Zachodni alianci i tak byli daleko w tyle, w dodatku dzięki operacji sycylijskiej niebezpiecznie zbliżali się na Bałkany, którymi Stalin był osobiście zainteresowany. Postój pod Warszawą pozwolił Armii Czerwonej zregenerować siły, a następnie zdobyć dla siebie cztery kraje o obszarze dwukrotnie większym niż Francja. Na pierwszy ogień poszła Rumunia – zajęta w ciągu dwóch tygodni; jeszcze szybciej zdobyto Bułgarię, potem zaś Jugosławię – przy znacznej pomocy partyzantki Josipa Broza-Tity. Znacznie trudniej poszło Stalinowi na Węgrzech, w tym momencie już okupowanych przez Niemców. Trwające blisko cztery miesiące oblężenie Budapesztu historycy porównują czasem – pod względem krwawości – z walkami o Leningrad, Stalingrad i Warszawę. Miasto upadło dopiero w połowie lutego 1945 r. Bałkany były sowieckie. CZYTAJ TAKŻE 75 lat temu z udziałem Polaków rozpoczęła się operacja „Overlord” Na decyzję Stalina o podboju tego regionu z pewnością wpłynęło to, że alianci byli już we Włoszech. I miał wszelkie powody sądzić, że tędy właśnie postanowią się przedostać do Berlina. Operację „Overlord” uznał za taktyczną zmyłkę, mającą odciągnąć niemiecką uwagę od południa. Tymczasem „Overlord” nie było zmyłką. Na plażach Normandii 6 czerwca 1944 r. znalazły się wojska alianckie mające w stosunku do Niemców przewagę: w czołgach – 20:1, i w samolotach – 25:1. Wylądowało na nich ok. 156 tys. żołnierzy przy dość niskich stratach: ok. 2500. Mimo tej przewagi całe przedsięwzięcie nie przebiegało bez kłopotów. Niemcy byli znacznie lepiej ostrzelani, a ich morale wyraźnie podnosiło to, że operacja rozgrywała się stosunkowo blisko ich ojczyzny. Kampania zakończyła się dopiero 21 sierpnia wielką bitwą pod Falaise. Jeszcze przed jej wybuchem, 15 sierpnia, kolejne alianckie desanty wylądowały na francuskiej Riwierze, rozpoczynając operację „Dragoon”. Brytyjczycy parli na wschód przez północną Francję, Amerykanie przez środkową, a jednostki z desantów na Riwierze – ku północy. Niemcy już w tej chwili wiedzieli, że przegrali, a mimo to ich jednostki zachowywały dyscyplinę i karność, wycofując się planowo i w razie konieczności potrafiąc straceńczo bronić strategicznych punktów, jak np. portów nad kanałem – mimo wyzwolenia Belgii już 3 września. Co więcej, stać ich było na sporą kontrofensywę, z którą musiały się zmierzyć w grudniu głównie siły amerykańskie w Ardenach. Był to krok desperacki, choć początkowo, przez dwa tygodnie, trzy niemieckie armie całkiem sprawnie szachowały Amerykanów. Ostateczny bilans był jednak dla Niemców katastrofalny. Zginęło ich ok. 100 tys. przy 19 tys. przeciwników. CZYTAJ TAKŻE 8 sierpnia 1944 r. żołnierze gen. Maczka rozpoczęli bój pod Falaise Na ciekawy aspekt zwracał uwagę Norman Davies. Otóż początkowo nie planowano wyzwalania Paryża, lecz wymogło to na aliantach spontaniczne działanie francuskiego podziemia. Stolica została więc wyzwolona, w mieście pozostawiono jedną dywizję pancerną dla pilnowania porządku i jeńców. Dokładnie takiego scenariusza oczekiwano w walczącej Warszawie, a zatem nie był on nieprawdopodobny. Pochód wojsk alianckich w kierunku wschodniej granicy Niemiec ocenia się zazwyczaj jako powolny. Nie da się jednak tego samego powiedzieć o Armii Czerwonej, która 13 stycznia na nowo podjęła ofensywę na Berlin. Na przełomie stycznia i lutego 1945 r. wszystkie walczące siły były jednak w granicach Niemiec (13 i 14 lutego Amerykanie i Brytyjczycy przeprowadzili też słynne, brutalne naloty dywanowe na Drezno). 16 kwietnia rozpoczęła się ostateczna bitwa o Berlin. Ku zaskoczeniu wszystkich pierwszy atak trzech rosyjskich armii został odparty. Podobnie drugi, podjęty następnego dnia. Nieskuteczny był także trzeci z 8 kwietnia, tu jednak wojskom ZSRS udało się dokonać kilku wyłomów w niemieckiej obronie. Dopiero 25 kwietnia udało się ZSRS zamknąć oblężenie, a po spotkaniu z wojskami amerykańskimi – podzielić Rzeszę na połówki. 30 kwietnia Hitler popełnił samobójstwo, a trzy dni później Berlin upadł. 8 maja Niemcy skapitulowali przed oddziałami alianckimi, następnego zaś dnia – przed ZSRS. CZYTAJ TAKŻESondaż: dla 89 proc. Niemców 8 maja był dniem wyzwolenia Wojna w Azji Nie oznaczało to jednak końca II wojny, która poza Europą miała swój potężny teatr działań na Pacyfiku i na Dalekim Wschodzie, choć ten wątek ma zupełnie inną genezę i inne przyświecały mu cele. Był w zasadzie odrębnym konfliktem, tyle że rozgrywającym się w podobnym czasie, a walczące w nim strony – USA i Japonia – istotnie były sojusznikami przeciwnych stron w Europie i Afryce Północnej. O tym, jak był w nich postrzegany, wiele mówi to, że dla Japończyków nie ma II wojny światowej, jest zaś wojna piętnastoletnia – tyle bowiem trwał okres podboju Chin i naturalnego konfliktu, jaki wzbudzał on z państwami kolonialnymi, a już szczególnie ze Stanami Zjednoczonymi, które uznawały je za swój obszar wpływów. Pierwsza uderzyła Japonia, bombardując i ostrzeliwując 7 grudnia 1941 r. amerykański port Pearl Harbor na Hawajach. Początkowo sukcesy Japonii były olbrzymie. Pod ich panowaniem znalazł się rejon od granic Indii po wyspy japońskie, od Sachalinu, Mandżurii, Korei aż po Nową Gwineę. Łącznie ok. 160 mln ludzi – jak wyliczyli Antoni Czubiński i Wiesław Olszewski. Ogromne to imperium nie miało jednak w praktyce szans się utrzymać, już choćby z powodów gospodarczych. Dość wspomnieć, że tylko w wydobyciu niezbędnej do prowadzenia wojny ropy naftowej USA przewyższały Japonię kilkusetkrotnie; w innych dziedzinach dystans był mniejszy, ale i tak druzgocący. Inna rzecz, że to niewielka Japonia nie była w stanie zapewnić na podbitych terenach skutecznej administracji – zazwyczaj rządziła za pośrednictwem lokalnych nacjonalistów – nic więc dziwnego, że wkrótce wyrósł tam silny ruch oporu. CZYTAJ TAKŻEHiroszima uczciła pamięć ofiar bomby atomowej W momencie gdy upadał Berlin, w zasięgu amerykańskich bombowców znajdowały się już praktycznie wszystkie miasta właściwej Japonii. To, że jeszcze walczono, należy zupełnie poważnie złożyć na karb samurajskiej tradycji. Pogarda dla śmierci, wiara w reinkarnację i wiele innych czynników mentalnych sprawiły, że – jak pisali Czubiński i Olszewski – „ich zamknięte w defensywie państwo osiągnęło zenit własnego absurdu”. Dość wspomnieć, że planowano uzbrojenie ludności w bambusowe kije. Choć też warunki, jakie Japonii stawiali alianci, były rzeczywiście trudne do honorowego przyjęcia – ograniczona suwerenność, okupacja i pozbawienie zdobyczy terytorialnych od końca XIX w. Boje trwały więc do 6 sierpnia 1945 r., kiedy to amerykański samolot zrzucił na Hiroszimę bombę atomową. Zważywszy na to, że ZSRS, który wcześniej wypowiedział Japonii traktat o neutralności, wkroczył do Korei, i na to, że 11 sierpnia spadła na Nagasaki druga bomba atomowa – opór nie miał sensu. 2 września podpisano akt bezwarunkowej kapitulacji. Wojciech Wysocki (PAP) wjk / skp /
For faster navigation, this Iframe is preloading the Wikiwand page for Kategoria:Brytyjskie czołgi II wojny światowej. Connected to: {{:: Z Wikipedii, wolnej encyklopedii {{bottomLinkPreText}} {{bottomLinkText}} This page is based on a Wikipedia article written by contributors (read/edit). Text is available under the CC BY-SA license; additional terms may apply. Images, videos and audio are available under their respective licenses. Please click Add in the dialog above Please click Allow in the top-left corner, then click Install Now in the dialog Please click Open in the download dialog, then click Install Please click the "Downloads" icon in the Safari toolbar, open the first download in the list, then click Install {{::$
Czołg A12 Matilda Mk II był jedynym wozem bojowym, który walczył na wszystkich frontach II wojny światowej. Walczyły w kampanii francuskiej w maju-czerwcu 1940 roku, w Afryce w latach 1940-43, w Związku Radzieckim (wysyłane w ramach pomocy wojskowej) a nawet na Dalekim Wschodzie przeciwko początkowych etapach wojny wyróżniała się bardzo dobrym opancerzeniem, z którym nie mogły sobie dać rady niemieckie i włoskie czołgi i działa przeciwpancerne. Jedynie słynna armata przeciwlotnicza kal. 88 mm była w stanie zniszczyć tą A12 Matilda Mk II był jedynym wozem bojowym, który walczył na wszystkich frontach II wojny światowej. zdj. Matilda Mk II – pierwsze założenia nowego czołguW 1934 w Wielkiej Brytanii powstały założenia taktyczne dla nowego czołgu, który miał wspierać piechotę w przełamywaniu pozycji nieprzyjaciela. Było to właściwie rozpoczęcie produkcji serii dobrze opancerzonych i wolnych czołgów armii brytyjskiej nakazało firmie Vickers-Amstrong, które wówczas pełniło funkcję lidera w produkcji czołgów na Wyspach, skonstruowanie prototypu czołgu piechoty. Na początku października 1935 roku gotowy był rysunek techniczny nowego, dwuosobowego czołgu, a w połowie tego miesiąca opracowano dla niego szczegółowe Matilda Mk I – czyli protoplasta właściwej maszynyMiał on mieć podwozie złożone z czterech zespołów jezdnych, typowych dla tej firmy i miał być uzbrojony jedynie w pojedynczy karabin maszynowy. Aby nowy czołg mógł łatwo pokonywać okopy wroga, zastosowano dłuższe maksymalna miała wynosić jedynie 13 km/h, co wystarczało dla poruszania się w szykach atakującej piechoty. Czołg miał też być przystępny cenowo – jego cena miała wynosić około 5 000 Vickers-Amstrong zbudowały pierwszy prototyp we wrześniu 1936 roku. Oznaczono go jako A11E1 Matilda Mk I. Nie spełnił on jednak wymaganiom – był za ciasny dla załogi, a przy otworzonym włazie kierowcy nie można było obracać Mk I miała pancerz grubości do 65 mm z przodu kadłuba, płyty pancerne były łączone śrubami ze szkieletem. Za poruszanie się odpowiadał 8-cylindrowy, rzędowy, chłodzony cieczą silnik gaźnikowy Ford V8 Flathead 221 o mocy 70 KM. Przy masie 11 ton pojazd osiągał prędkość 12,5 km/ składało się w każdej gąsienicy z 8 podwójnych małych kół jezdnych, resorowanych półresorami eliptycznymi i połączonych parami w niezależnie zawieszonych wózkach. Wózki z kolei były połączone parami w zespoły. Do tego dochodziło większe koło napędowe z przodu i koło napinające z tyłu. Od góry gąsienice podtrzymywały dwie rolki. Brak było w podwoziu dodatkowej osłony, chroniącej przed ostrzałem i A11 Matilda Mk I były dobrze opancerzone jdenka posiadały jedynie pojedynczy karabin maszynowy. Łącznie wyprodukowano 139 egzemplarzy tej maszyny. zdj. koniec kwietnia 1938 roku zostało złożone pierwsze zamówienie, opiewające na 60 egzemplarzy. Potem zamówiono drugą serię o tej samej ilości maszyn, a w styczniu trzecią serię, wynoszącą tylko 19 pojazdów. Razem więc produkcja zakończyła się na 139 czołgach A11 Matilda Mk Matilda Mk II – pierwszy prototypJuż w chwili rozpoczęcia produkcji seryjnej brytyjscy wojskowi wiedzieli, że nowy czołg nie spełnia wymagań pola walki. Największą wadą było uzbrojenie jedynie w karabin maszynowy, który nie mógł zniszczyć czołgów już we wrześniu 1936 roku przedstawiono wstępne wymagania techniczno-taktyczne dla powiększnoego czołgu piechoty. Projekt opracowało biuro konstrukcyjne Arsenalu w Woolwich, a za produkcję miały odpowiadać zakłady Vulcan Foundry z Newton-le-Willows z hrabstwa 1937 roku zakłady Vulcan Foundry otrzymały zlecenie na wykonanie pełnowymiarowej makiety i dwóch czołgów przedseryjnych z opancerzeniem ze zwykłej stali. Nieoficjalnie nazwano ją “Matilda Senior”.Nowy czołg piechoty miał mieć trzyosobową załogę, powiększone rozmiary i masę bojową. Miał terż być uzbrojony w armatę sprzężoną z karabinem maszynowym. Za napęd odpowiadały dwa silniki AEC A 183/184 o mocy 87 KM każdy, choć były też plany wykorzystania produkowanego na licencji niemieckiego silnika lotniczego Junkers “Jumo” 205. Prędkosć maksymalna miała wynosić od 16 km/h do 24 km/ Matilda Mk II – dalsze prace nad czołgiem piechotyZ powodu przekroczenia założonej masy 14 ton, zdecydowano sie na zmiany założeń techniczno-taktycznych. Ograniczono grubość pancerza do 50 mm, zamiast armaty i kar. masz. chciano uzbroić nowy pojazd w dwa karabiny maszynowe. Jednak nawet to nie pozwoliło zmniejszyć masy do mniej niż 14 też znowu zmieniono założenia dla czołgu. Przywrócono armatę i sprzężony z nią karabin maszynowy, pogrubiono pancerz do 78 mm, a załogę powiększono do 4 osób. Masa bojowa miała teraz wynosić 16,5 nowe było podwozie nowej wersji czołgu Matilda. Było to zawieszenie firmy Vickers dla czołgu Medium Mk C, które eksportowano w 1928 roku do Japonii – stąd też nazwa Japanesse Type – typ się ono z niezależnie zawieszonych czterokołowych wózków jezdnych, każdy miał poprzeczną amortyzację sprężynową. Koło napinające znajdowało się z przodu a koło napędowe z tyłu. Boczne pancerze znacznie polepszały ochronę podwozia przed zniszczeniem. Wyeliminowano szkielet kadłuba i zaczęto łączyć płyty pancerne bezpośrednio ze nad prototypem przebiegały wolno i pierwszy egzemplarz oznaczony jako A12E1 był gotowy dopiero w kwietniu 1938 roku. Przebycie 1000 mil przebiegło poprawnie, jedynie silniki miały problem z Matilda Mk II – produkcja seryjnaW czerwcu 1938 roku zakłady Vulcan Foundry otrzymały zlecenie na wyprodukowanie 140 egzemplarzy pierwszej serii czołgu piechoty A12 Matilda Mk II. Większość z nich (100 maszyn) miało powstać w zakładach Vulcan, zaś reszta w zakładach Ruston & Hornsby Ltd. w Lincoln. W następnym roku kilka innych firm, zajmujących się dotychczas produkcją taboru kolejowego, statków i maszyn rolniczych, otrzymało polecenie rozpoczęcia okazało się, że czołg A12 Matilda Mk II słabo radził sobie z pokonywaniem trudnego terenu. Nie potrafił przejechać przez okopy o szerokości powyżej 180 cm. Dlatego też zdecydowano się na dodanie z tyłu pojazdu specjalnego ogona, takiego jak we francuskich czołgach Renault FT z czasów pierwszej wojny zmianą było podniesienie zawieszenia o 15,2 cm. Spowodowało to problemy ze wzrostem obciążenia elementów zawieszenia, które teraz były ustawione pod innym kątem, co szybko je uszkadzało. Wszystkie te modyfikacje były wykonane na czołgach pierwszej serii produkcyjnej z zakładów Vulcan w latach 1938-43 wyprodukowano około 2980 czołgów piechoty A19 Matilda Mk II. Czołgi z pierwszych serii produkcyjnych – 140 do 165 egzemplarzy, uzbrojone w karabiny maszynowe .303 Vickers były oznaczone jako A12 Matilda II Mk Matilda Mk II – opis konstrukcjiA12 MATILDA MK II – KADŁUBSkładał się z trzech przedziałów: kierowania z przodu, bojowego w środku i silnikowego z tyłu. Przedział silnikowy oddzielony był od przedziału bojowego zaporą przeciwogniową. Kadłub był wykonany z płyt walcowanych, utwardzanych powierzchniowo przez nawęglanie i elementów odlewanych. Były one połączone ze sobą przez spawanie i częściowo przez nitowanie. Czołg nie posiadał szkieletu, jedynie pojedyncze elementy były łączone przy pomocy pancerza wynosiła:75-78 mm z przodu55 mm po bokach50 mm z tyłu20 mm z góry13 mm z dołuBrak było karabinu maszynowego w kadłubie maszyny. Masa bojowa czołgu wynosiła 26,9 A12 Matilda Mk II były już uzbrojone w armatę kal. 40 mm i sprzężony z nią km kal. 7,92 mm. Wyprodukowano łącznie około 2 900 egzemplarzy tej maszyny. zdj. domena publicznaA12 MATILDA MK II – WIEŻAbyła odlewana w której znajdowało się główne uzbrojenie czołgu – armata kal. 40 mm oraz sprzężony z nią kar. maszynowy. Znajdowało się tam miejsce dla 3 osób z załogi. Obracana była przez napęd hydrauliczny lub ręcznie. Czas pełnego obrotu wynosił minimum 18 nie posiadała podłogi. Umocowana była w gnieździe o średnicy 1372 mm osadzonym na łożyskach górze wieży przykręcono śrubami, także odlewaną, ręcznie obracaną wieżyczkę dowódcy czołgu z dwuczęściowym włazem (czołgi produkowane dla australijskiej armii w ogóle jej nie posiadały). Nie posiadała ona bocznych przyrządów obserwacyjnych, co odróżniało ją od czołgów niemieckich czy wieżyczce zamontowano zaczep, służący jako podstawa dla przeciwlotniczego karabinu maszynowego Bren, przewożonego wewnątrz pojazdu. Z boku wieżyczki zamontowano reflektor MATILDA MK II – PODWOZIEskładało się w każdej gąsienicy z 10 kół jezdnych + koła napędowego z tyłu + koła napinającego z przodu. Koła jezdne były połączone parami w wózki, nie połączone wspólną ramą. Wózki były amortyzowane poprzecznymi sprężynami. Dodatkowo z przodu gąsienicę prowadziło pojedyncze większe koło prowadzące, które było niezależnie amortyzowane część gąsienicy podtrzymywało 6 podwójnych rolek. Szerokość gąsienicy wynosiła 356 mmA12 MATILDA MK II – NAPĘDstanowiły dla wersji Matildy Mk II Mark I i Mark II dwa 6-cylindrowe, rzędowe, czterosuwowe, chłodzone cieczą silniki wysokoprężne AEC A 183/184 o mocy 87 KM przy 2 000 obr/min i pojemności 6 750 cm³. Pozwalało to na osiąganie prędkości maksymalnej 24 km/h podczas jazdy po drogach i 15 km/h przy jeździe w terenie. Stosunek mocy do masy wynosił 6,7 KM/ wersji Mark III zaczęto używać 6-cylindrowych, rzędowych, czterosuwowych, chłodzonych cieczą silników wysokoprężnych Leyland E 148/149 (z aluminiowym blokiem silnika), E 164/165 oraz E 170/171 (oba z żeliwnym blokiem silnika)o mocy 95 KM przy 2 000 obr/min. Pojemność skokowa 4250 pojemność dwóch wewnętrznych zbiorników paliwa wynosiła 380 lub 450 litrów. Dodatkowy zewnętrzny zbiornik paliwa miał pojemność 200 litrów. Spalanie na 100 kilometrów wynosiło 75 litrów przy jeździe po drogach i 210 litrów przy jeździe w terenie (wersje Mark I/Mark II). Pozwalało to na przejechanie 260 kilometrów podczas jazdy po drodze i 130 kilometrów podczas jazdy w biegów miała jedno przełożenie wolne, pięć do jazdy do przodu i jeden wsteczny. Rura wydechowa była umieszczona po lewej stronie pancerza przedziału produkowana dla armii australijskiej miała zamontowane dodatkowe siatki nad wlotami i wylotami powietrza w przedziale MATILDA MK II – UZBROJENIEstanowiła półautomatyczna armata z zamkiem klinowym i spustem elektrycznym OQF Mk IX lub Mk X o długości L/50 kal. 40 mm. Kąt uniesienia armaty wynosił od -15º do +20º. Załoga mogła oddawać 15 strzałów na kilka rodzajów pocisków:przeciwpancerne o masie 1,08 kg i prędkości początkowej 606 m/spodkalibrowe o masie 0,92 kg i prędkości początkowej 788 m/sburzące o masieDo obrony przed piechotą przeciwnika służył sprzężony z armatą pojedynczy karabin maszynowy Besa kal. 7,92 mm o szybkostrzelności 750-850 strzałów na minutę (pierwsze serie były uzbrojone w km Vickers kal. 7,7 mm). Zapas amunicji do armaty wynosił 93 pociski a do karabinu maszynowego 2925 – 3150 szt. Dodatkowo wewnątrz pojazdu przewożono karabin maszynowy Bren kal. 7,7 mm, który można było zamontować na wieżyczce dowódcy jako broń obrony pasywnej służyły także dwie wyrzutnie pocisków dymnych, zamontowane z prawej strony MATILDA MK II – ZAŁOGAskładała się z 4 osób: kierowcy, ładowniczego, celowniczego i dowódcy. Kierowca miał swoje stanowisko centralnie z przodu kadłuba i kierował pojazdem za pomocą pedałów i dźwigni. Wchodził do pojazdu przez właz znajdujący się centralnie nad załoganci mieli swoje stanowiska w przedziale bojowym w wieży. Celowniczy był po lewej stronie, ładowniczy po prawej a za nimi dowódca czołgu. Dowódca obserwował teren przez peryskop odwracalny Vickers No I lub Mark IV (brytyjska licencja polskiego peryskopu konstrukcji kapitana Rudolfa Gundlacha).Celowniczy korzystał z kolei z jedno-obiektywowego celownika teleskopowego No. 30 lub No. 24B Z 1,9-krotnym powiększeniem i zakresem widzenia 21º. Był wyskalowany na odległość do 4 000 metrów. Miał do swojej dyspozycji także peryskop odwracalny umieszczony z przodu wieży, po lewej MATILDA MK II – WYPOSAŻENIE RADIOWEskładało się z radiostacji No 11, z pojedynczą anteną, potem zmienionej na No 19 Mk II, z dwiema antenami. Zasięg wahał się od 1,5 kilometra (fonia) do 15 kilometrów (klucz). Do komunikowania się miedzy załogantami służył system łączności Matilda Mk II – wersje rozwojoweA12 Matilda Mk II Mark IIZmieniono karabin maszynowy na nowocześniejszy Besa kal. 7,92 mm, co z kolei wymusiło też modyfikację jego jarzma. Usunięto pompę elektryczną dostarczającą ciecz do chłodzenia karabinu maszynowego. Z przodu wieży zamontowano Matilda Mk II Mark IIIW tej wersji zmieniono silniki na 6-cylindrowe, rzędowe, chłodzone cieczą silniki wysokoprężne Leyland E 148/149 lub E 164/165 o mocy 2x 95 KM przy 2 000 obr/min. Dodatkowo ta wersja otrzymała przekładnie główną i boczne Wilson. Rury wydechowe ustawiono po obu stronach pancerza przedziału silnikowego. Od tej wersji zaczęto stosować radiostację No. A12 Matilda Mk II miały bardzo gruby pancerz, dzieki czemu były odporne na pociski. zdj. . Matilda Mk II Mark III CS (Close Support – bezpośredniego wsparcia)Wersja uzbrojona w 3-calową haubicę QQF Mk I lub Mk IA kal. 76,2 mm. Przystosowano ją do wystrzeliwania pocisków dymnych, potem także odłamkowych. Miała za zadanie zadymianie pola walki i niszczenia siły żywej Matilda Mk II Mark IVTa wersja miała zmodyfikowany i poprawiony silnik Leyland E 170/171, z lepszym mocowaniem łoża, który wcześniej ulegał skręcaniu. Po za tym poprawiono ułożenie przewodów olejowych i układu pneumatycznego. Powiększono zbiorniki z paliwem, które można było teraz awaryjnie odrzucać. Brak było wieżyczki obserwacyjnej Matilda Mk II Mark IV CSWersja ta otrzymała pneumatyczny układ wspomagania zmiany biegów Westinghouse. Brak lampy sygnalizacyjnej na wieży. Zastosowano silniki Leyland E 170/ Matilda Mk II – dane techniczno-taktyczneProdukcjaA11: kwiecień 1938 roku- lipiec 1940 rokuA12: czerwiec 1938 roku – sierpień 1943 rokuIlośćA11: 139 egzemplarzy + 1 prototypA12: 2980-2987 egzemplarzyZałogaA11: 2 osobyA12: 4 osobyMasaA11: 11,18 tonyA12: 26,95 tonyNacisk na gruntA11: 0,68 kg/cm²A12: 1,12 kg/cm²WymiaryA11: dł 4,96 m sz 2,35 m wys 2,01 mA12: dł 5,58 m sz 2,58 m wys 2,50 mPrześwitA11: 387 mmA12: 400 mmNapędA11: 8-cylindrowy, rzędowy, chłodzony cieczą silnik gaźnikowy Ford V8 Flathead 221 o mocy 70 KM przy 2 000 obr/minA12: dwa 6-cylindrowe, rzędowe, czterosuwowe, chłodzone cieczą silniki wysokoprężne AEC A 183/184 o mocy 2x 87 KM przy 2 000 obr/min (potem dwa 6-cylindrowe, rzędowe, czterosuwowe, chłodzone cieczą silniki wysokoprężne Leyland o mocy 2x 95 KM przy 2 000 obr/min)Moc jednostkowaA11: 12,52 KM/tA12: 6,46 KM/t (późniejsze wersje 7,2 KM/t)Pojemność zbiornikówA11: 191 litrówA12: 191/211 litrówSpalanie na 100 kmDroga:A11:A12:Teren:A11:A12:PrędkośćDroga:A11: 12,9 km/hA12: 24 km/hTeren:A11: ?A12: 15 km/hZasięgDroga:A11: 130 kilometrówA12: 260 kilometrówTeren:A11: ?A12: 130 kilometrówUzbrojenieA11: 1x wkm Vickers Mk I lub 1x km Vickers kal. 7,7 mmA12: OQF Mk IX lub Mk X L/50 kal. 40 mm + 1x km Vickers kal. 7,7 mm (potem Besa kal. 7,92 mm)Pancerz kadłubaA11: Przód do 65 mm boki 60 mm tył 50 mm góra 20 mmdno 12 mmA12: Przód do 78 mm boki do 70 mm tył 55 mm góra 20 mmdno 13 mmPancerz wieżyA11: Przód 60 mm boki 60 mm tył 60 mm góra 12 mmA12: Przód 75 mm boki 75 mm tył 75 mm góra 20 mmPokonywane przeszkodyA11:Wzniesienia: 38ºściana pionowa: 76 cmbrody: ? cmrowy i okopy: 198 cmA12:Wzniesienia: 24ºściana pionowa: 60 cmbrody: 106 cmrowy i okopy: 212 cmŹródła wiedzy:Wydawnictwo Militaria nr 267: Janusz Ledwoch „Matilda” i do usłyszeniaDamian Jarzynaautor bloga[wysija_form id=”1″]PS. Jeżeli spodobał ci się ten artykuł, to proszękliknij w przycisk „Lubię to” iudostępnij go znajomym na Facebooku lubudostępnij go na forum z tematyki militarnej, np. go poniżejZnacznie poprawi to pozycje mojego bloga w wyszukiwarce Google i da mi motywacje do dalszej pracy i prowadzenia tego bloga.
czołgi brytyjskie ii wojna światowa