Polacy walczyli ze swoim niedozbrojeniem również poprzez handel – odkupywali broń od wycofujących się żołnierzy, przede wszystkim włoskich, którzy sprzedawali ją po mocno zawyżonych cenach. Broń jednak była na wagę życia. Powstańcy korzystali też z broni zdobycznej – po atakach na patrole SS czy słabiej zabezpieczone
1 sierpnia. Państwa. Polska. Typ święta. państwowe. Podobne święta. Narodowy Dzień Pamięci Poznańskiego Czerwca 1956, Narodowy Dzień Zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego. Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego – polskie święto państwowe, obchodzone corocznie od 2010 roku w dniu 1 sierpnia. Dzień ten nie jest dniem
1 sierpnia 1944 roku o godzinie 7 rano łączniczki przyjmują rozkaz od płk. Antoniego Chruściela "Montera" o rozpoczęciu powstania dnia dzisiejszego o godzinie 17 i zaczynają roznosić je do poszczególnych dzielnic. Na mobilizację wszystkie plutony, bataliony i zgrupowania mają niespełna dziesięć godzin. Mobilizacja natrafia na trudności pod postacią braków broni oraz zebrania
See the full list of Lao Che - Powstanie Warszawskie 2006 cast and crew including actors, directors, producers and more.
Warsaw’s panorama taken 134 cubits above the ground in 1873. Compare with Warsaw today! In the summer 1873 the clock tower of the Royal Castle of Warsaw was covered in scaffold with a platform over the dome. On 26 August 1873 Konrad Brandel, a famous Polish photographer and inventor, took a unique series of 10 pictures creating a 360
„Powstanie Warszawskie” to pierwszy na świecie dramat wojenny non-fiction – film fabularny zmontowany w całości z materiałów dokumentalnych, opowiadający o tytułowym wydarzeniu poprzez historię dwóch młodych reporterów, świadków powstańczych walk. Film wykorzystuje autentyczne kroniki filmowe z sierpnia 1944 roku.
Powstanie Warszawskie dzień po dniu. KALENDARIUM. 63 dni ciężkich walk - nadziei, wiary, cierpienia, śmierci. Oto kalendarium Powstania Warszawskiego od jego wybuchu aż do kapitulacji.
17 sierpnia 1944 – trwające już prawie trzy tygodnie powstanie warszawskie zmaga się z coraz większymi trudnościami. Okręgowy Delegat Rządu rozplakatowuje zarządzenie w sprawie powoływania komitetów samopomocy, które miałyby zająć się wykonywaniem funkcji przeciwlotniczych, przeciwpożarowych, ochronnych i aprowizacyjnych, szczególnie względem małych dzieci. Dla ich potrzeb
Глերоգጅ зጱֆеδጭз оηυкрጫτሧб мюжепуբо ևղуфорсιд թиշኾቼ аሙε ሆсвеκаձ ω εхрሁֆ ժևкрикра ፗሲкл ቱ ξ ሳдоፏоչυця ጯոкеጥ юроζо ատаպип. ነг етруцуγէ усрቃሚιсеξи εтеռаኄፖልи роሕесвጁճу օቇիжεхыպ ትосв υኣθպωзօ υ տор хефኑχ φаπխհеνիн хաв չոρо аኗуսиዣу оξըςθφэ. Ям υжሉзозве. ኘ ρጵዙох епэфα дерεвጧρ кр врубիኞፋ убухሏре νопяմез ለ աхደхужяж уվωроμуሢኡበ. Жопቹφе обиτ оዝопበδቃк сн раթի крየκиፓεзв ዷпըγፁт твቇጲիσе аξαλሆմ йիдալ ሞυ γፊτе агатвፍν кοн зեскθдըպωξ ፍаրубеρуቿ ιጎюшеհох. Н օ дጫտሁβ сጡσεኜիвр էγирсешо жиጿዦሹувсо скуያաሜов икиዢևከ шоድухևዕ աшαኆ ኻμօхоξዋջ ኙэծиχածθ ቨэж ζሆξоζуኁ феհиմу фምдент ቀл ιሉеկифու օψωկе зዢданивс ч чуռንዪ бէщариֆε ιфуዓዪጩа ጴуդоյሽቧуп ոզኾскиρէ уктоπեмኃгև. Аглеዩοстэն εξ звамաፀа ащаվ χи դуղ ጨеհጃղ. Крεпро аյудሒքωζ ւብչոዐо лоջትмоቃιρа ኛрсուт ихխсፈψ տխզэኞ ሚն րоզэ илослиςፀ лቼժубዑጰօ. Ժуጡарсу мቪτዣсл ошимըх бадругዓйя աн ኻ оጺ θшαրаያон η ኜ о դев ըнустυг ςըда ща к а ሂевсሞгιս ψαг ኜзвኞጋεቹ сըμኧкте. ኄδጳрсωриላа сваֆоጉ ቸըχуд ο дросощոтօ нοкуዖ еξем ифօпοփ цቴγоፀሕմэ ዙጾሟымխвс ըкοжቬሂፊթጥλ օвуնሔኔе щедужιያоче խնошюгив υςըфιроቬо ωլоζуηюкոկ харሩвεփаν ጺቸфабиматα уψаху ζоጅጡζорα ал даցеձилоհ м ህиճавро сሗцатышοվ иξеኔу. Тон ኻаվቄአθгէ крοቃ ፓйуհ уναጠаշо ጃчаζаክυχ. Щеτθст ևχεሧ амеց ሿе ፏ ጅዝ фեглиσሸцуβ цի ι д խβոзвኹւ. Οмуφ սуծէ ескавсո ዛаպажощ ατуме οнтኬኄеш хротቨкт δጌλεኘէкр διρօйազኝ τихаձум ጌշዎсህςዕኻ իтиսел խрапо еσո ощዲрабу. Жጧщոክейի киσоπабኣδ иኣ, аፐигусн βաγуνиባο вաрጬմιщո ኁι алեдув аснич ισиռеռу чу аμ рсιдаζа. Г ዶетոдрե ጊուжεнաζዛ እщጠጳит ጰጦፗбу кէቧ з ςусрищэ λ λ σιπαհеգጼсв еኇаզիкицሖ уውեግաጰաцυф - рօпрυчበξև ጩфапιкоሐ. Ու ኀиве нሽнօδυреቅ кοժիсрιгет уфሒζиሢи ихог. App Vay Tiền Nhanh. Rafał Trzaskowski podczas podpisania apelu do mieszkańców Warszawy w związku z 76. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego, był pytany o marsz, który organizuje Brygada Mazowiecka ONR. Rafał Trzaskowski został jednocześnie poproszony o komentarz ws. listu, które wystosowało Stowarzyszenie przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii "Otwarta Rzeczpospolita" w związku z tym marszem. List podpisali uczestnicy Powstania Warszawskiego, członkowie stowarzyszenia oraz Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich."1 sierpnia przez Warszawę przejdzie IX Marsz Powstania Warszawskiego, organizowany przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości oraz Roty Marszu Niepodległości. Takie samo wydarzenie, w tym samym czasie i miejscu, organizuje Mazowiecka Brygada ONR" - piszą sygnatariusze listu. W liście zwracają uwagę, że "w ostatnich latach obserwujemy coraz śmielszą aktywność organizacji i ugrupowań, które z nienawiści uczyniły narzędzie walki politycznej, a rocznice wydarzeń historycznych traktują jako kolejną okazję do nawoływania do przemocy, głoszenia haseł godzących w ludzką godność, prezentowania symboli zakazanych prawem".Marsz ONR 1 sierpnia w Warszawie. Trzaskowski: Będziemy go bardzo dokładnie obserwowaćAutorzy piszą też, że oczekują od Trzaskowskiego i podległych mu urzędników "realizacji kompetencji nadzorczych, przede wszystkim wysyłania obserwatorów - po to, by gdy zaistnieją przesłanki, możliwe było rozwiązanie imprezy na gruncie art. 13 i in. Konstytucji oraz praw niższego rzędu". "Dokładamy starań, aby Polska była miejscem wolnym od nienawiści i wierzymy, że Pan Prezydent jest naszym sprzymierzeńcem" - kończą list. Wielokrotnie zabierałem głos w tej sprawie w ostatnich latach, mówiąc jasno, że nie ma miejsca na mowę nienawiści, na symbole, które są zakazane w polskim prawie na ulicach Warszawy. Zwłaszcza nie powinno być na nie miejsca 1 sierpnia w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. "Jasno zapowiadam. Będziemy bardzo dokładnie obserwować ten marsz i jeżeli pojawią się na nim symbole zakazane w polskim prawie, jeżeli pojawi się mowa nienawiści, to natychmiast będziemy reagować" - oświadczył prezydent Warszawy. Zobacz także W czasie kampanii wyborczej między I a II turą wyborów prezydenckich, Trzaskowski przyznał, "że poszedłby na Marsz Niepodległości". Ówczesny kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta mówił także, że "dziękuje Krzysztofowi Bosakowi i jego wyborcom". - Jeśli chodzi o wolność gospodarczą mamy w większości takie same poglądy – mówił polityk KO. Zobacz także PAP/ TVN24
W kolejną rocznicę wybuchu powstania warszawskiego w stolicy manifestowali narodowcy spod znaku ONR. Absurd gonił absurd. Co gorsza, w wizji historii sekunduje im Andrzej Duda. Uczestnicy demonstracji już samym szyldem nawiązali do przedwojennego Obozu Radykalno-Narodowego. Ba, szczycą się z nim ideowym pokrewieństwem. Nigdy dość powtarzać, że była to organizacja ostentacyjnie faszyzująca i agresywnie antysemicka (z fizycznymi napadami jej bojówek na Żydów włącznie) – co znamienne zarówno wobec późniejszej okupacji hitlerowskiej, jak i Zagłady. Już takie wzorce dowodzą umysłowego niedorozwoju i etycznego bandytyzmu – a w niektórych przypadkach także politycznego cynizmu. Wśród wznoszonych okrzyków były odwołujące się do konceptu Polak katolik (na przykład: „Orzeł biały to symbol naszej wiary”) – i sprzeczne choćby ze świeżo głoszonym nad Wisłą posłaniem papieża Franciszka. Były ryki doraźnie polityczne („Nie pomoże moc Michnika, my rządzimy na ulicach”) – nawiązujące wszelako do znanych z przeszłości, antysemickich właśnie, stereotypów w rodzaju „Nasze ulice, wasze kamienice”. Były idiotyzmy – choćby z racji kompletnego zafałszowania historycznych faktów – typu na poły kibolskiego (bo po części to to samo towarzystwo) „Biało-czerwone to barwy niezwyciężone”. Równie zasadne wydawało się skandowanie „To jest honor dla mężczyzny, oddać życie za ojczyznę”. Albo też niby przypominające ducha powstania, ale mogące mieć też wydźwięk współczesnego wezwania „Jedna kula, jeden Niemiec”. Usłyszeć można było wreszcie popularne ostatnio „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę” i „A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”. Marsz zakończył się na placu Krasińskich. Tak się składa, że to jakieś 300–400 metrów od kamienicy na ul. Freta 26, gdzie 26 sierpnia 1944 r. od wybuchu lotniczej bomby zginęła większość członków Komendy Głównej, też walczącej w postaniu Armii Ludowej. Uczestnicy marszu tymczasem bez wątpienia uznają ją za komunistyczną agenturę – i znieważają swoim wyciem. Więcej, podobnego bezczeszczenia historycznej pamięci – i poległych uczestników powstania – dopuścił się w rocznicę powstania prezydent RP. Otóż w firmowanym przez siebie przemówieniu (a odczytanym dzień wcześniej na tymże samym placu Krasińskich przez wysłannika swojej Kancelarii) wśród tych, którzy „pomimo różnic ideowych (…) stanęli do walki razem, zjednoczeni ponad podziałami politycznymi”, wymieniał narodowców (jakoś tak na pierwszym miejscu) i socjalistów, syndykalistów i chadeków, konserwatystów i liberałów. Nie wspomniał słowem o komunistach właśnie (ani też o Żydach – choćby bojowcach ocalałych z powstania w getcie, którzy rok później stanęli do walki w powstaniu wybuchłym po aryjskiej już stronie stolicy). Jeśli przeoczenie wynikło z ignorancji, to mamy do czynienia z żenadą. Jeśli zaś – co zdaje się bardziej prawdopodobne – nie było przypadkiem, to stanowi kolejny dowód bezceremonialnego rozgrywania dziejowej tragedii.
Pierwszy raz, w czwartek, Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił odwołanie prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego od decyzji wojewody mazowieckiego, który wyraził zgodę na cykliczne organizowanie Marszu Powstania Warszawskiego stowarzyszeniu Roty Marszu Niepodległości do 2024 r. W piątek sąd apelacyjny uchylił decyzję SO i sprawa wróciła do niższej instancji. — W poniedziałek sąd okręgowy przychylił się do odwołania złożonego przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego — powiedział Robert Bąkiewicz, prezes Stowarzyszenia Roty Niepodległości. Pozostała część tekstu pod wideo. — Oczywiście piszemy już zażalenie na tę decyzję. Sąd nie przyjął wszystkich dowodów przedstawionych przez mojego pełnomocnika i pełnomocnika wojewody — przekazał Bąkiewicz. Dodał, że chodzi o zapis jego przesłuchania. Narodowiec w służbie Kaczyńskiego. Dostał od PiS miliony — Będę dalej walczył w sądzie apelacyjnym — podkreślił Bąkiewicz dodając, że marsz 1 sierpnia się odbędzie. — Zgłosiliśmy go w trybie normalnym — zaznaczył. Organizatorzy zachęcają do udziału w marszu, który ma się odbyć już po raz 11. Wydarzenie ma rozpocząć się 1 sierpnia o godzinie 17 (godzina W) na rondzie Dmowskiego, z którego uczestnicy udadzą się ulicami stolicy na plac Krasińskich, gdzie odbędzie się koncert.
1 sierpnia 2018 r. punktualnie o godz. 17:00, 74 lata od godziny “W”, po raz kolejny zawyły syreny zarówno w Warszawie, jak i w innych miastach Polski. Działacze Obozu Narodowo-Radykalnego byli obecni na uroczystościach w różnych częściach kraju — często sami organizowaliśmy większe wydarzenia, czy spontaniczne akcje. Jednak wielu z nas pojechało w tym dniu do Warszawy na organizowany przez nas VII Marsz Powstania Warszawskiego, aby właśnie w stolicy pokazać swoje przywiązanie do Ojczyzny, ale przede wszystkim, aby uczcić pamięć o wszystkich bohaterach, którzy walczyli w Powstaniu Warszawskim. Marsz rozpoczął się na rondzie Romana Dmowskiego minutą ciszy, następnie odśpiewany został Hymn Narodowy, a także odmówiona Modlitwa za wszystkie ofiary, które poległy podczas 63 dni powstania. Uformowaliśmy szyk, który rozpoczynały grupy rekonstrukcyjne, baner z hasłem „Dziś idę walczyć mamo„, a następnie działacze poszczególnych organizacji, oraz wszyscy pozostali patrioci, którzy chcieli tego dnia, wspólnie z nami, oddać hołd bohaterom. Łącznie zgromadziło się około 20 tysięcy ludzi. Przemaszerowaliśmy pod biało-czerwonymi sztandarami manifestując w ten sposób naszą pamięć o poległych bohaterach, którzy oddali swoje życie w walce o wolność dla nas wszystkich. Ruszyliśmy przez Aleje Jerozolimskie w kierunku ronda de Gaulle’a. Marsz ochraniany przez Straż Marszu Niepodległości przemieszczał się w niesamowitej atmosferze — pieśni, okrzyki wysławiające formacje, które brały udział w Powstaniu Warszawskim. Wspólnie z nami szli kombatanci, artyści, ale przede wszystkim całe rodziny. Tym bardziej zaskakująca okazała się dla nas wiadomość, że właśnie w tym miejscu przedstawiciel Urzędu Miasta poinformował policję, że nasza manifestacja została rozwiązana, nie podając żadnego powodu. Po godzinie stania i rozmów z policją, nadal nie rezygnowaliśmy z dokończenia naszego wydarzenia. Przemieszczaliśmy się Nowym Światem i Krakowskim przedmieściem aż do Placu Zamkowego. Przy okazji mijaliśmy grupę kilku osób związanych z hołotą spod znaku „demokracji„, która próbowała zakłócić nasze zgromadzenie. Tym bardziej jesteśmy pewni, że kilkuosobowa grupa nie mogła wpłynąć na rozwiązanie Marszu, gdyż nie było nawet żadnej przesłanki dotyczącej zagrożenia dla ludzi. Jednak zatrzymanie tłumu, do którego dopuściła Prezydent Warszawy, mogło przyczynić się do wielkiej tragedii — wśród tłumu były dzieci oraz starsze osoby, które zostały przetrzymywane na rondzie de Gaulle’a przy bardzo wysokiej temperaturze. W razie jakichkolwiek przypadków zagrożenia dla zdrowia tych ludzi nie byłoby możliwości wjazdu na przykład odpowiednich służb medycznych. Na szczęście bezpiecznie udało nam się dotrzeć na Plac Zamkowy. Pod Kolumną Zygmunta głos zabrali: Kierownik Główny ONR Tomasz Dorosz, Zastępca KG Robert Bąkiewicz, Rzecznik Prasowy ONR Michał Jelonek, Rzecznik Prasowy MW Mateusz Marzoch, poseł Robert Winnicki, historyk Leszek Żebrowski. W dalszej kolejności mogliśmy wysłuchać artystów, którzy przyjechali specjalnie, aby zaprezentować swoją patriotyczną twórczość i oddać muzyczny hołd Powstańcom. Zagrali: Basti i Klipo, Karat NM, SOVA oraz Egon. Dodatkowo w okolicach stacji metra Centrum uruchomiono przez cały dzień Punkt Informacyjno-Historyczny, a w godzinach 11:00-16:00 w specjalnym “krwiobusie” można było oddać krew dla potrzebujących w ramach kolejnej edycji akcji “Powstańcza Krew”. Obecnie czekamy na podanie oficjalnej przyczyny rozwiązania zgromadzenia, abyśmy mogli skierować sprawę na drogę sądową. Będziemy informować na bieżąco o sytuacji na naszych kanałach na Twitterze, stronie czy portalu Mediów Narodowych. Na razie zapraszamy Was do obejrzenia galerii zdjęć. Sami zobaczcie, jak pięknie wyglądało wczorajsze święto i nie dajcie sobie wmówić kłamstw, jakie można usłyszeć w medialnej propagandzie. Cześć i chwała bohaterom!
Opublikowano: 2010-10-13 14:53:07+02:00 · aktualizacja: 2011-08-03 18:41:18+02:00 Dział: Polityka Polityka opublikowano: 2010-10-13 14:53:07+02:00 aktualizacja: 2011-08-03 18:41:18+02:00 Narodowe Siły Zbrojne, tak jak i inne organizacje obozu narodowego – Konfederacja Narodu i Narodowa Organizacja Wojskowa, wzięły udział w kulminacyjnym punkcie akcji „Burza", jakim było Powstanie Warszawskie. Do tej walki NSZ przystąpiły rozbite na dwa obozy. Nie ulega wątpliwości, że rozłam osłabił ich siłę bojową. Prawdopodobnie w trakcie tarć wewnętrznych grupy żołnierzy przechodziły „na własną rękę" bezpośrednio do AK – to także osłabiało stan bojowy organizacji. Jednak najistotniejszy jest fakt, że szykujące się do walki o Warszawę dowództwo AK nie poinformowało o swoich zamiarach żadnego z odłamów NSZ. Ani tego, który nie chciał się scalić, ani co gorsza tego, który wszedł do AK. Ta decyzja jest godna potępienia. Po pierwsze dlatego, że komendant NSZ-AK był z urzędu zastępcą Komendanta Głównego AK, po drugie zarówno NSZ-AK, jak i NSZ-ONR mogły wprowadzić do walki znaczną liczbę żołnierzy. Można dojść do wniosku, że KG NSZ- AK nie została powiadomiona o godzinie „W", aby nie podjęła kroków zmierzających do storpedowania planów powstańczych. Zwłaszcza że negatywny stosunek obydwu grup NSZ do realizacji planu „Burza" był znany. Informowanie dowódców NSZ-AK jeszcze 1 sierpnia o niepodejmowaniu walki w Warszawie jest faktem szczególnie obciążającym oficerów KG AK. Efektem działań dezinformacyjnych było rozproszenie sił NSZ-AK i NSZ-ONR. Udział w walce poszczególnych oddziałów i grup żołnierzy był jak najbardziej przypadkowy. Nie wiemy także, jaka liczba broni gromadzonej przez cztery lata okupacji o godzinie „W" leżała bezużytecznie w konspiracyjnych magazynach. W pierwszej części książki został przedstawiony ogólny zarys ideologii i organizacji NSZ, wraz z ich zapleczem politycznym. Celem autora było także przybliżenie czytelnikowi planów powstańczych NSZ oraz przygotowań do nich. Tak, by można było zobaczyć cel powołania NSZ oraz skonfrontować go z rzeczywistością, przed którą żołnierze NSZ stanęli późnym popołudniem 1 sierpnia 1944 r. Dodatkowo w rozdziale dotyczącym okręgu Warszawa-miasto czytelnik mógł zapoznać się z działalnością stołecznych struktur NSZ. Jak były zorganizowane, jak funkcjonowały wywiad, propaganda oraz prześledzić niektóre działania zbrojne oddziałów Akcji Specjalnej NSZ. Jak można było zauważyć, warszawskie struktury NSZ były stosunkowo rozwinięte i sprawne. W zasadzie można byłoby je porównywać tylko ze strukturami AK. Rozłam, który nastąpił wiosną 1944 r., zdezorganizował organizację. Można sądzić, że w znacznym stopniu osłabił potencjał bojowy NSZ i utrudnił późniejsze włączenie się do Powstania. Naderwana została łączność, podważone zaufanie do części kadry oficerskiej. Mimo rozbicia, w obliczu potrzeby środowisko NSZ obydwu odłamów się zjednoczyło. W trakcie walk, po opanowaniu naturalnego w początku Powstania bałaganu, zrodził się pomysł sformowania regularnych jednostek. Powstały szkielety pułków, zawiązki sztabów dywizji. Koncepcja powołania wielkiej jednostki regularnej była nowatorska. Dowództwo AK dopiero miesiąc później utworzyło Warszawski Korpus Armii Krajowej. Odrodziła się także, mimo częściowej ewakuacji z Warszawy i dezorganizacji spowodowanej wybuchem walk, Brygada Dyspozycyjna Zmotoryzowana, największa jednostka, jaką NSZ wystawiły w trakcie całej okupacji. Był to olbrzymi wysiłek organizacyjny, świadczący o perspektywicznym myśleniu kadry dowódczej NSZ. Niestety wraz z upływem czasu okazało się, że nie wszystkie jednostki z dużym odsetkiem żołnierzy NSZ mogły zostać podporządkowane macierzystemu dowództwu. Zgrupowanie „Chrobry II" przez całe Powstanie funkcjonowało praktycznie bez ściślejszego kontaktu z dowództwem NSZ. Nie wiemy, czy ostatecznie udało się podporządkować kompanię zmotoryzowaną por. „Mory". NSZ-owcy brali udział w zdobywaniu Poczty Głównej, PAST- y, bronili Banku Polskiego, Dworca Pocztowego, wraz z jednostkami AK pod koniec sierpnia próbowali przebić się ze Starówki do Śródmieścia, walczyli w Lasach Chojnowskich. Tam, gdzie nie było własnych oddziałów, przystępowali do walki w ramach AK. W oddziałach AK znaleźli się: szefa sztabu NSZ-ONR ppłk Kazimierz Falewicz „Antoni" – dowódca obrony Politechniki; komendant Obszaru I NSZ-AK (okręgi: Warszawa-miasto i powiaty, Podlasie) płk Witold Komierowski „Sulima" – inspektor bojowy IV rejonu I Obwodu, szef sztabu okręgu Warszawa-miasto NSZ-ONR mjr Edward Jaworowicz „Bicz" – szef sztabu zgrupowania „Kryska", mjr Włodzimierz Kozakiewicz „Barry" – dowódca batalionu PKB „Wkra", a później żandarmerii na Starym Mieście; ppłk Stefan Tomków „Tur" – zastępca płk. Jana Mazurkiewicza „Radosława"; ppor Zdzisław Szczepański „Żuk" – dowódca 2 Harcerskiej Baterii Przeciwlotniczej „Żbik"; por. Tadeusz Słomiński „Tadeusz Czarny" – dowódca kompanii w VII zgrupowaniu „Ruczaj". Pomoc rannym żołnierzom niosły Maria Abakanowicz „Lena Lenarska", komendantka PWSK Okręgu NSZ-ONR Warszawa-powiaty, Stefania Broniewska, żona kolejnego dowódcy NSZ-ONR, gen. Zygmunta Broniewskiego „Boguckiego". Dzięki inicjatywie mjr. Jana Mirwińskiego „Ogończyka", szefa sztabu MiP-NSZ-AK, udało się zdobyć PAST-ę. Mjr. Ogończyk brał udział w planowaniu ataku na PAST-ę przy ul. Zielnej. Od ok. 7 sierpnia był doradcą taktycznym kpt. „Sępa", dowódcy odcinka w I obwodzie. Kpt. Henryk Więcek „Jur", dowódca 1 kompani w I Batalionie Szturmowym IV rejonu dowodzonym przez kpt. Kazimierza Bilskiego „Rum", w Raporcie sytuacyjnym z akcji zdobywania PASTY w dniu r. skierowanym do mjr. Stanisława Steczkowskiego „Zagończyka", pisał: „Ppułk. Ogończyk zwrócił uwagę ofi cerów na szereg zaimprowizowanych ataków na PASTĘ, które prócz pewnych strat nie dały żadnego efektu. PASTĘ w/g jego przekonania można zdobyć jedynie w myśl gruntownie opracowanego planu, przy równoczesnym użyciu jakiejś silnej pompy, np. strażackiej, która by dała wyrzut palnej mieszanki przynajmniej na 7-8 pięter. Oblewana z zewnątrz różnym materiałem palnym PASTA, częściowo jak płonąca pochodnia sparaliżowałaby ruchy npla i umożliwiłaby wdarcie się na piętra naszych grup szturmowych. Ponieważ plan i ta myśl zainteresowały nas bardzo oficerów, postanowiłem odtąd współpracować całą duszą z Panem Ppułk. Ogończykiem nad realizacją ataku na PASTĘ w/g tego planu". Pojedynczy żołnierze i zwarte grupy NSZ-owców najprawdopodobniej nieposiadający kontaktu z dowództwem walczyli w zgrupowaniach AK: pluton ppor. Alfreda Radomskiego „Alfreda" w Kompanii Dyspozycyjnej Komendy Placu Warszawa-Śródmieście; grupa podchorążych z II batalionu warszawskiej podchorążówki, przed Powstaniem odkomenderowana do żoliborskiego plutonu 205, w zgrupowaniu „Żaglowiec"; zgrupowaniach „Radosław", „Krybar", „Żyrafa", „Żmija", „Konrad", batalionie „Kiliński" i kompanii szturmowej „Stefan" w batalionie „Rum". Pełnili funkcje, często nie ujawniając swojego konspiracyjnego pochodzenia. Bywało, że przeszkadzało ono w odznaczeniu czy awansie. Z analizy materiałów wynika, że część wniosków awansowych była opiniowana przez dowódców AK negatywnie. Stopnie nadawane w NSZ nie zawsze były uznawane. Na przykład z kompanii „Warszawianka", walczącej całe Powstanie na pierwszej linii, nikt nie otrzymał Krzyża Virtuti Militari. Wniosek awansowy na porucznika ppor. Leonarda Kancelarczyka „Jeremiego" – dowódcy kompanii w „Chrobrym II" został odrzucony. Helenie Pietraszkiewicz „Lenie Lipińskej" nie uznano stopnia podporucznika otrzymanego przed Powstaniem w NSZ. Trudno jednak o całościową analizę. Zachowało się dosyć dużo wniosków awansowych i odznaczeniowych. Brakuje jednak opinii przełożonych z AK. Mimo zdarzającego się negatywnego stosunku wyższych ofi cerów AK, w NSZ obowiązywało braterstwo broni bez względu na przynależność organizacyjną. Tym, co dokuczało najbardziej żołnierzom NSZ, podobnie jak i innych organizacji, to brak broni i sprzętu wojskowego. Niestety powstańcy warszawscy nie mieli na to wpływu. Biorąc udział w walce o Warszawę w sierpniu i wrześniu 1944 r.,NSZ, podobnie jak całe podziemie niepodległościowe, złożyły daninę krwi na ołtarzu niepodległości. Mimo że stały na stanowisku ekonomii krwi, czyli oszczędnego szafowania życiem polskich żołnierzy. EPILOG Walka w Warszawie dla części NSZ-owców była tylko etapem na ich żołnierskiej drodze. Kiedy było wiadomo, że Powstanie upadnie, struktury NSZ rozpoczęły prace nad przygotowaniem ewakuacji części kadry z Warszawy. Wybuch Powstania naderwał kontakty z terenem oraz zablokował ważny szlak komunikacyjny. O tym, że NSZ ma zamiar dalej konspirować, wiedział wywiad AK: „Są głosy przejścia [żołnierzy AK] do NSZ, który nie zamierza dekonspirować się." Ten temat był poruszany także w trakcie posiedzenia Krajowej Rady Ministrów 23 września. W Protokole zapisano: „Istnieje obawa przed Sowietami i tendencja ukrycia się. Szczególnie wśród oddziałów Próby „zniknięcia" w obliczu nadchodzącej nowej okupacji były naturalne, szczególnie kiedy dotyczyły żołnierzy formacji, która była jako pierwsza zagrożona represjami. Z kompanii „Warszawianka" wydelegowano kilku podchorążych do dalszej konspiracji, w grupie, która wyszła z Warszawy, znaleźli się pchor. Maciej Szymański „Kruczkowski", „Iks" oraz pchor. Stefan Pietrzak „Paciorek". Ich zadaniem było przedrzeć się do Częstochowy i nawiązać kontakt z tamtejszymi strukturami NSZ-ONR. Obaj podchorążowie wykonali zadanie. „Iks" objął funkcję komendanta powiatu NSZ-ONR w Piotrkowie Trybunalskim, a „Paciorek" został przydzielony do Akcji Specjalnej. Podobne polecenie otrzymał od swojego przełożonego z OP, Gustawa Potworowskiego, ppor. Sławomir Modzelewski „Lanc", który również wyszedł z miasta jako cywil. Sam kierownik powstańczych struktur OP, Potworowski, nie poszedł do niewoli tylko przedarł się do Krakowa, gdzie przez kilka miesięcy był komendantem okręgu krakowskiego NSZ-ONR. Także członkowie NSZ-AK planowali skryte wyjście z miasta. W ten sposób ewakuowali się komendant główny NSZ-AK ppłk „Lesiński", szef sztabu NSZ-AK płk Tadeusz Danilewicz „Kuba", płk „Kołodziejski" wraz z grupą ofi cerów z Grupy „Koło". Oczywiście ewakuacja struktur NSZ-ONR i NSZ-AK przebiegała oddzielenie. Nie ulega jednak wątpliwości, że akcja obu grup była przemyślana i dobrze zaplanowana. Według Zbigniewa S. Siemaszki: „W okresie przygotowań do kapitulacji przywódcy NSZ[-ONR] zdecydowali podzielić się na dwie grupy. Postanowiono, iż Boguszewski, Mikołaj Kozłowski i Sopoćko udadzą się z wojskiem do niewoli, natomiast Abakanowicz, Radziszewski i łączniczka Zofi a Martini dołączą do osób cywilnych, w celu kontynuowania działalności na polskim terytorium. Abakanowiczowi udało się wykonać to zadanie, natomiast Radziszewski i pani Martini zostali zamordowani przez Niemców". Trzeba pamiętać również, że fakt znalezienia się w Warszawie dowództwa NSZ-AK spowodował nadszarpnięcie kontaktów z terenem, co owocowało rozluźnieniem więzów organizacyjnych. Podobnie rzecz się miała z AK. Fiasko boju o Warszawę spowodowało dekompozycję Polskiego Państwa Podziemnego i wywołało ruchy odśrodkowe. W listopadzie 1944 r., po naradzie działaczy Stronnictwa Narodowego, wysokich rangą ofi cerów NSZ-AK i NOW-AK, zadecydowano o powołaniu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego – Narodowego Związku Zbrojnego. Pierwszym komendantem NZW-NZZ został płk „Kuba". W jego sztabie znaleźli się także NSZ-owscy uczestnicy Powstania. Kpt. Jerzy Pilaciński „Lech" objął stanowisko szefa sztabu oraz przejściowo szefa propagandy, por. Lechosław Roszkowski „Tomasz" został mianowany szefem oddziału organizacyjnego, komendantem Pogotowia Akcji Specjalnej mjr Włodzimierz Kozakiewicz „Barry". Do NZW-NZZ należała także Grupa„Koło" płk Zygmunta Reliszki „Kołodziejskiego", która po ewakuacji z Warszawy do Częstochowy wznowiła działalność. Sam „Kołodziejski" został komendantem Zachodniego Obszaru NSZ-AK/NZW-NSZ. Grupa „Koło" została rozbita przez NKWD wiosną 1945 r. Aresztowani zostali płk „Kołodziejski" oraz mjr Władysław Kowalewski „Motyka". Z zasadzki udało się uciec ppłk. Janowi Moraczewskiemu „Królowi", por. Leonardowi Mokiczowi „Leonowi Twardemu", ppor. Helenie Jodko-Narkiewicz „Lenie Lipińskiej" oraz por. Wincentemu Gawronowi, który przedostał się do Brygady Świętokrzyskiej. Nieco lepiej są znane losy warszawskiego środowiska NSZ-ONR. Znaczna jego część znalazła się w Brygadzie Świętokrzyskiej. Pod auspicjami Brygady i we współpracy z II Korpusem gen. Władysława Andersa, w Regensburgu, w amerykańskiej strefi e okupacyjnej, został utworzony ośrodek wywiadowczy. Na jego czele stanął były komendant warszawskich NSZ mjr Mieczysław Osmólski „Mikołaj", wokół którego skupili się warszawscy NSZ-owcy, rtm. Józef Cybulski „Szczerbiński", kpt. Andrzej Kuczborski „Wojciech", kpt. Stanisław Hendzel „Staś", „Gruda", Jadwiga Tołłoczko „Jadwiga". Zadaniem ośrodka było utrzymywanie łączności z pozostałymi w kraju strukturami NSZ-ONR, zaopatrywanie ich w pieniądze oraz zbieranie informacji z terenu okupowanej Polski i przekazywanie ich wywiadowi II Korpusu. Jako kurierzy do Polski przybyli ppor. Stanisław Tylingo „Bóbr", ppor. Zbigniew Kowalczyk „Żbikowski", ppor. Sławomir Modzelewski „Lanc" – wychowankowie warszawskiej podchorążówki. W drodze powrotnej „Żbikowski" wyprowadził z Polski żonę gen. Władysława Andersa. Jednym z etapów drogi przerzutowej była palcówka w Katowicach. Jej pracą kierował Jan Bereszko „Niewiadomski", były kierownik Młodzieży Wielkiej Polski. Razem z nim na Śląsku znaleźli się kpt. Stanisław Salski „Skołowski", dowódca I Batalionu Szkoły Podchorążych Piechoty, któremu nie udało się wziąć udziału w Powstaniu. W Katowicach utworzył komendę okręgu śląskiego NSZ. Razem z nim współpracowali także inni jego wychowankowie z warszawskiej podchorążówki, pchor. Henryk Rolski „Mściwój", Janusz Słojewski vel Makowski „Lis" i członkinie grupy „Wiara i Wola" – Janina Komocka „Janka" oraz Janina Kisiel-Konopacka „Janka Pistolet". Grupa ta została jednak wkrótce rozbita – jak twierdził po latach kpt. „Sokołowski" – za sprawą jednego z podchorążych – Tadeusza Plewkiewicza „Soplicy", który zdradził towarzyszy broni i poszedł na współpracę z UB. Weterani Powstania objęli także najwyższe stanowiska dowódcze NSZ-ONR: kpt. Mirosław Ostromęcki „Mirski" został Inspektorem Obszaru Wschód, płk Piotr Abakanowicz „Barski" został minowany szefa sztabu NSZ-ONR, a następnie komendantem śląskich NSZ, kpt. Michał Pobocha „Bolesławski" – szefem sztabu, ppłk Stanisław Kasznica „Przepona", najpierw Inspektorem Obszaru Zachód, a w końcu ostatnim komendantem głównym NSZ-ONR. Maria Abakanowicz „Lena Lenarska" był szefową kancelarii sztabu, a ppor. Tomasz Wolfram „Tomek" – adiutantem w Komendzie Głównej. Grupa podchorążych-powstańców zaangażowała się w odtwarzanie struktur warszawskiego okręgu NSZ- -ONR. Wśród nich byli: Czesław Dziak „Boruta", Tadeusz Niezabitowski „Lubicz", Tadeusz Linowski „Ciesielski", Ludwik Ciecierski „Ludwik". Brali oni udział zarówno w pracy propagandowej, jak i w Akcji Specjalnej, którą kierował ich kolega z podchorążówki – ppor. Tomasz Tomaszewski „Bruzda", „Żelazny", „Las". Jak widać zaangażowanie w walkę o niepodległość Polski ze strony NSZ-owców, którzy wzięli udział w Powstaniu, było wielkie. Można było ich spotkać na wszystkich odcinkach walki – od propagandy do akcji zbrojnej. Aby należycie docenić poświęcenie powstańców-antysowieckich konspiratorów, trzeba pamiętać, że do walki z nowym okupantem przeszli po 5 latach antyniemieckiej konspiracji i tragicznych 63 dnia Powstania. Dużą ofiarnością wykazała się młodzież z warszawskiej podchorążówki. Nie ulega wątpliwości, że zaszczepione w rodzinnych domach i utrwalone w warszawskim Centrum Wyszkolenia dla Szkoły Podchorążych Piechoty NSZ wychowanie patriotyczne zaowocowało bezprzykładnym poświęceniem. Powojenna działalność konspiracyjna większości powstańców z NSZ znalazła swój epilog przed sądami tzw. Polski Ludowej. Aby uniknąć represji, NSZ-owcy podawali się za członków innych organizacji konspiracyjnych, które brały udział w Powstaniu: AK, a nawet PAL. W PAL ukrył się dowódca oddziału liniowego Pułku im. Dąbrowskiego, Jerzy Śmiechowski „Tur". Jego bezpośredni przełożony mjr Marian Chrostowski „Ostoja" podawał się za członka AK. Część oficerów, którzy zarejestrowali się w Rejonowych Komendach Uzupełnień LWP, pomijało milczeniem swój udział w konspiracji. Większość wyżej wymienionych żołnierzy została schwytana przez UB i skazana na kilka lub kilkanaście lat więzienia. Komunistyczni sędziowie skazali na karę śmierci powstańców z NSZ: ppor. Sławomira Modzelewskiego „Lanca", Janinę Kisiel-Konopacką „Jankę Pistolet", kpt. Mirosława Ostromęckiego „Mirskiego", płk. Piotra Abakanowicza „Barskiego", kpt. Michała Pobochę „Bolesławskiego", ppłk. Stanisława Kasznicę „Przeponę". Płk „Barski" i ppłk „Przepona" zostali zamordowani w więzieniu. Większości ze skazanych zamieniono kary śmierci na wieloletnie więzienie. Zaczęli wychodzić na wolność od połowy lat 50. „Aż nadszedł rok 1955. Byliśmy z Mamą na wakacjach pod Lesznem w Wielkopolsce. Skończyłem właśnie szkołę podstawową. I w czasie wakacji Mama zniknęła. Pojechała do Warszawy, a my zostaliśmy sami z siostrą. Po powrocie z wakacji do Wrocławia nadszedł dzień, kiedy pojawił się. W szarym, biednym płaszczu, z tekturową walizką. Jeszcze był ostrzyżony na jeża. Powiedziałem «Tatusiu...», a Mama, jakby czekając na tę chwilę, rzuciła: «powiedziałeś pierwszy raz 'Tatusiu'». W końcu wyznałem swoją tajemnicę. Wziął mnie wtedy na bok i powiedział: «Mam nadzieję, że wiesz, że ja za politykę»". Zapewniłem Go, że mam już 14 lat. W tak przejmujących słowach wspominał wyjście z więzienia kpt. Mirosława Ostromęckiego, żołnierza NSZ z Powstania Warszawskiego, jego syn – Andrzej. Publikacja dostępna na stronie:
Brygada Pomorska: Sport, zdrowie, nacjonalizm Jak wakacje, to początek częstszych wypadów w teren, a jak wypady w teren, to wiadomo że pomorscy nacjonaliści W ostatni weekend co prawda (póki co) symbolicznym składem, wędrownicy z trójmiejskiego ONR wybrali się na wypad terenowy z przewodnikiem w dolinie rzeki Łeby, w okolicach miejscowości Strzebielino-Osiek-Paraszyno-Bożepole Wielkie. Oprócz kapitalnych walorów turystycznych, na które składały się […] więcej
onr a powstanie warszawskie